BayArena
fot. www.bayer04.de

Skończyła się europejska przygoda Aptekarzy. Pech chciał, że akurat teraz Bayer przeżywa swój największy kryzys w obecnym sezonie.  Jeszcze większy pech, że na tym etapie rozgrywek trafiliśmy na hiszpański Villarreal, czyli drużynę, która etap wcześniej wyeliminowała włoskie Napoli. Wynik 0:0 z Hiszpanami nie można zaliczyć do grona porażek tym bardziej, że Bayer zagrał dziś całkiem przyzwoite spotkanie.

Mówiąc przyzwoite spotkanie, porównuje do pierwszego pojedynku obu ekip, w którym Bayer bardzo łatwo został pokonany przez Villarreal 0:2. Dziś byliśmy zespołem przeważającym, momentami niemal z przytłaczającą przewagą w posiadaniu piłki. No właśnie… tylko i wyłącznie w posiadaniu. Na niewiele nam się to zdało, gdyż naszym przeciwnikiem był zespół, który pod kątem defensywy zajmuje trzecie miejsce w swojej rodzimej lidze, za Barceloną i Atletico. Villarreal jest z tyłu ponadprzeciętnie poukładany, czego efekty widzieliśmy dziś. Wszystkie akcje Bayeru były efektywnie rozbijane, a jak już dopuszczali nas pod swoje pole karne to z obronną ręką wychodził Sergio Asenjo. Dobrym przykładem jest sytuacja z 19 minuty, kiedy to Calhanoglu sprytnie przedarł się w pole karne rywala, lecz golkiper gości znakomicie wygarnął futbolówkę z pod nóg Turka. Pomimo przytłaczającej przewagi Aspiryn w posiadaniu piłki, aż trudno uwierzyć, że była to jedyna dogodna sytuacja z pierwszej połowy.

Druga część wyglądała nieco inaczej. W dalszym ciągu przewaga należała po stronie gospodarzy, lecz sytuacji strzeleckich było zdecydowanie więcej i to po obu stronach boiska. Pierwsi do natarcia przeszli oczywiście podopieczni Rogera Schmidta. Hakan Calhanoglu bardzo dobrze wybił piłkę z rzutu rożnego, a najwyżej wyskoczył Papadopoulos, lecz piłka po jego strzale zatrzymała się na spojeniu bramki Asenjo.

Z minuty na minutę zawodnicy Leverkusen atakowali coraz odważniej, w efekcie czego coraz bardziej się otwierali. Skutkowało to tym, że Villarreal szukał swoich szans w kontratakach. Dwukrotnie zespół ratował Leno, a w końcówce spotkania piłkę z linii bramkowej wybił Ramalho.

Ostatecznie żaden zespół nie potrafił pokonać bramkarza rywala, a co oznacza, że do następnego etapu rozgrywek Ligi Europy awansowali zawodnicy z Villarreal. Aptekarzom pozostała jedynie walka na krajowym podwórku.