BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer Leverkusen dał dziś pokaz solidnego futbolu i zwyciężył z Schalke Gelsenkirchen w pojedynku o sześć punktów – właśnie taka różnica dzieli w tej chwili oba zespoły w tabeli Bundesligi.

W pierwszej połowie delikatną przewagę mieli Aptekarze. Piłkarze Roberto di Matteo oddali rywalom pole, choć ich kontrataki wyglądały całkiem obiecująco. To zresztą oni mieli pierwszą w tym meczu szansę na zdobycie gola, gdy z rzutu wolnego uderzał Klaas-Jan Huntelaar. Piłka po strzale Holendra odbiła się od muru i wyszła na rzut rożny.

Bayer zwlekał z odpowiedzią, dopiero w jedenastej minucie Julian Brandt prostopadłym podaniem wypuścił Stefana Kiesslinga w pole karne przeciwnika. Napastnik Leverkusen zamiast uderzać z całkiem dogodnej pozycji, zdecydował się na próbę dogrania futbolówki do Heung-Min Sona. Efektem było oddalenie zagrożenia przez defensorów die Knappen.

Minutę później Schalke mogło i powinno prowadzić, jednak fantastyczną interwencją popisał się Bernd Leno. Golkiper przyjezdnych ofiarnie rzucił się pod nogi Huntelaara, gdy piłka w zamieszaniu podbramkowym i przy pewnej nieporadności ze strony obrońców Bayeru trafiła do holenderskiego snajpera. „Hunter” rzadko marnuje takie okazje, co dodatkowo podkreśla klasę interwencji Leno.

Już chwilę później swojej szansy szukali goście. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego na bramkę swej macierzystej drużyny uderzał głową wypożyczony do Leverkusen obrońca, Kyriakos Papadopoulos, trafił jednak wprost w dobrze ustawionego Timona Wellenreuthera. Bramkarz Schalke błysnął również w kolejnej groźnej akcji Aptekarzy: z lewej strony do środka skierował się z piłką Wendell (świetny mecz), podał do Brandta, ten zagrał do Karima Bellarabiego, a reprezentant Niemiec w swoim stylu wdał się w pojedynek na zwody z obrońcą. Zakończył go celnym uderzeniem, jednak dobrze piąstkował Wellenreuther.

Golkiper gospodarzy skutecznie interweniował również w 34. minucie, gdy po dośrodkowaniu Gonzalo Castro z rzutu rożnego groźnie główkował Kiessling. Kibice Schalke mogli odetchnąć z ulgą, jednak już chwilę później nie posiadali się z rozpaczy. Lewym skrzydłem nacierał Bellarabi, który mógł wyłożyć idealną piłkę Kiesslingowi, więc w swoim stylu… uderzył na bramkę. Pozycja była trudna, kąt ostry, a Wellenreuther pilnował krótszego słupka, jednak strzał był na tyle mocny, że piłka wpadła do siatki tuż pod poprzeczką.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, choć bliski wyrównania był Christian Fuchs. Piłka po jego uderzeniu minęła słupek bramki Leno. To jednak odosobniona sytuacja; ci sympatycy klubu z Gelsenkirchen, którzy liczyli na frontalny atak, srodze się zawiedli. Schalke grało miałki futbol i znacznie ułatwiło dobrze dysponowanemu Bayerowi wykonanie zadania. Swoje szanse na podwyższenie rezultatu mieli w drugiej połowie Emir Spahic (groźnie strzelał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w 55. minucie; piłkę odbił Wellenreuther), Karim Bellarabi (w 83. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę Panu Bogu w okno) oraz Gonzalo Castro, który w doliczonym czasie gry przegrał indywidualny pojedynek z Wellenreutherem, gdy bramkarz rywali umiejętnie skrócił kąt.

Schalke też miało swoje okazje, jednak poza strzałem Fuchsa nie wypracowało sobie ani jednej „setki”, a szczególnie rozczarować kibiców gospodarzy musiała bezpłciowa końcówka, w której nie dość, że die Knappen nie rzucili się do żadnego szturmu, to jeszcze sami o mały włos nie stracili gola (wspomniana przed chwilą sytuacja Castro).

Mecz miał również swoje kontrowersyjne momenty. Na około dziesięć minut przed końcem piłkarze Rogera Schmidta wyprowadzali szybką kontrę. Bellarabi wdał się w pojedynek jeden na jeden z obrońcą, po czym padł w polu karnym, przewracając się o nogę rywala. Prowadzący spotkanie Peter Gagelmann był niewzruszony. Podobnie było kilka minut później, gdy po uderzeniu Kevina-Prince’a Boatenga piłka odbiła się od ręki Roberto Hilberta.

Zwycięstwo Bayeru można uznać za zasłużone. Inna sprawa, że rywal nie postawił zbyt wysokich wymagań i wydaje się, że nie zaprezentował pełni swego potencjału. Co oczywiście nie jest naszym problemem.