BayArena
fot. www.bayer04.de

Z góry wiadomym było, że mecz z Ingolstadt do najłatwiejszych nie będzie należał. Choć atak FC kuleje, piłkarze Ralpha Hasenhüttla słyną w Bundeslidze z żelaznej defensywy. Mimo to Aptekarze potrafili rozstrzygnąć losy „widowiska” na własną korzyść, wygrywając 1-0 po bramce Chicharito.

W pierwszej połowie zawodnicy obu drużyn nie stworzyli porywającego spektaklu. Srodze zawiedli się ci kibice Bayeru, którzy oczekiwali od Aptekarzy rzucenia się na rywala i przywiązania go do okolic własnego pola karnego już od pierwszych minut. Beniaminek nie tyle bronił się dzielnie, co skutecznie oddalał grę od własnej połowy i dusił akcje gości w zarodku, przy okazji samemu niejednokrotnie dochodząc do pozycji strzeleckiej.

Już w 7. minucie piłkarze Ingolstadt mogli objąć prowadzenie, w polu karnym Bayeru silnie na bramkę Bernda Leno uderzał Marvin Matip. Odchodząca piłka o włos minęła krótszy słupek bramki przyjezdnych.

Bliźniaczą akcję podopieczni Rapha Hasenhüttla przeprowadzili po kwadransie gry; tym razem dośrodkowanie z prawej strony na dalszym słupku wykańczał strzałem pozbawiony opieki Pascal Gross. Pięć minut później w końcu nadeszła odpowiedź zawodników z Leverkusen. Po serii krótkich podań na małej przestrzeni piłka trafiła do Stefana Kiesslinga, ten jednak z ostrego kąta trafił w interweniującego obrońcę. Ponadto arbiter boczny zasygnalizował pozycję spaloną u napastnika Bayeru.

Sędzia często zmuszony był przerywać grę, gdy po kolejnym ostrym wejściu piłkarza FC kontakt z murawą zaliczał zawodnik Rogera Schmidta. Gospodarze grali ostro, ale ciężko posądzać ich o przesadną brutalność. Efekt jednak osiągnęli: Aptekarze do końca pierwszej połowy nie mogli złapać płynności w grze. Goście szukali goli również po stałych fragmentach: po jednym z dośrodkowań piłka trafiła do Jonathana Taha, jednak upadający w momencie strzału obrońca posłał ją w dość znacznej odległości od bramki ?rjana Nylanda (30.).

W ostatnich minutach przed przerwą wiatr w żagle złapali gracze Ingolstadt. Dwukrotnie na bramkę Bayeru uderzał Stefan Lex (39., 42.); za pierwszym razem niecelnie, jego druga próba została z kolei w porę zablokowana. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0, z czego o wiele bardziej zadowoleni byli gospodarze, którzy schodząc do szatni, pozostawili po sobie wyraźnie lepsze wrażenie niż rywale.

Po przerwie częściej do głosu pod bramką przeciwnika dochodzili Aptekarze. W 56. minucie po podaniu z linii obrony sam na sam z bramkarzem stanął nabiegający z prawej strony Chicharito. Zamiast „samolubnie” uderzać, Meksykanin próbował dogrywać na dalszy słupek do Karima Bellarabiego, który mógłby spokojnie wpakować piłkę do pustej bramki. Problem w tym, że po drodze był jeszcze Matip, który ze stoickim spokojem wybił piłkę na rzut rożny.

Z kolei w 69. minucie sporo szczęścia miała defensywa z Leverkusen. Na przebój pod bramkę Leno poszedł Australijczyk Matthew Leckie, który w ostatniej chwili, wobec interwencji obrońcy, ratował się wstrzeleniem piłki w pobliże bramki. Ta trafiła w Wendella, a następnie odbiła się od poprzeczki. Brazylijczyk wykazał się dużą przytomnością i wybił futbolówkę, zanim ta zdołała przekroczyć linię bramkową. Kibice naturalnie protestowali przeciwko nieuznaniu rzekomego trafienia, ale goal line technology ostatecznie rozwiała wszelkie wątpliwości.

W zachowaniu piłkarzy Ingolstadt widać było chęć przyciśnięcia rywali i zdobycia rozstrzygającej bramki, tymczasem nagle zostali postawieni w sytuacji, gdy zmuszeni byli odrabiać straty. Powiedzmy sobie szczerze: trudno sobie obecnie wyobrazić mecz Bayeru bez gola Chicharito. W 73. minucie napastnik Aptekarzy dostał prostopadłe podanie od Bellarabiego i tym razem nie bawił się w żadne podania, tylko potężnie gruchnął, posyłając piłkę do bramki obok bezradnego Nylanda. Po chwili Meksykanin obejrzał osobliwą żółtą kartkę – za zbyt późny powrót na własną połowę po celebracji trafienia.

Końcówka meczu przebiegała pod znakiem naporu gospodarzy, którym jednak brakowało szczęścia pod bramką Leno, ewentualnie obronną ręką wychodzili bramkarz Bayeru i dowodzona przez niego defensywa. Aptekarze dowieźli wynik do końca i zamykają rundę jesienną ciężko wypracowanym wyjazdowym zwycięstwem.