BayArena
fot. www.bayer04.de

Dobra, Bayerze. Zapominamy o meczu z Atletico i gramy swoje w Bundeslidze. Dwa zwycięstwa i nieoczekiwane, bardzo korzystne rezultaty innych spotkań sprawiły, że ten sezon w lidze może jeszcze nie jest stracony. A punktować trzeba, bo terminarz będzie tylko trudniejszy.

Aptekarze są zdecydowanym faworytem w starciu z Mainz. Drużyna Martina Schmidta, który według mediów jest jednym z kandydatów do zastąpienie Rogera Schmidta, gra w tym sezonie nierówno i chimerycznie i ciągle musi drżeć o to, aby nie znaleźć się na miejscu oznaczającym grę w barażach o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W ostatniej kolejce Mainz poniosło bardzo przykrą porażkę z Werderem, która narobiła im w tabeli sporo kłopotów. Jest szansa, że w podstawowym składzie tej ekipy pojawią się Levin Oztunali i Andre Ramalho. Ten pierwszy został już sprzedany z Bayeru do ekipy naszych rywali, a Brazylijczyk jest tam wypożyczony. A i już przecież dłużej w tej drużynie – i jutro to też pewnie zagra – przebywa Giulio Donati.

Mainz wybiegnie w najsilniejszym składzie, bo raczej nikt z podstawowych zawodników nie skarży się na urazy. Inaczej sytuacja prezentuje się w zespole z Leverkusen. Za kartki pauzuje Wendell, w związku z czym na bokach obrony ujrzymy pewnie duet Jedvaj-Henrichs. To sprawi, że szansę rehabilitacji po kompromitującym występie w Lidze Mistrzów powinien otrzymać Dragović.

Kicker sugeruje poza tym, że w miejsce Havertza może w podstawowym składzie pojawić się Volland, który dał dobrą zmianę przeciwko Atletico.

Mainz to nie jest ulubiony rywal Bayeru. Do tej pory to rywale wygrywali częściej, bo dziewięć razy. Aptekarzom ta sztuka udała się ośmiokrotnie. Ostatni raz jesienią – zwycięstwem 3:2. Oczywiście liczymy na powtórkę.