BayArena
fot. www.bayer04.de

Specjalnie dla osób które przed niedzielnym meczem pesymistycznie patrzą na spotkanie w Monachium, gdzie Bayern podejmie Bayer Leverkusen, przygotowaliśmy argumenty na to, że mimo fatalnej statystyki, potrafimy ogrywać Bayern, a są nimi 3 filmy video przedstawiające bramki oraz skróty spotkań z lat 97/98, 2004/05, oraz z ubiegłego sezonu, gdzie to wyeliminowaliśmy monachijczyków w walce o awans do półfinału Pucharu Niemiec.

Pierwszy z trzech filmików przedstawia bramki jakie zdobywaliśmy jeszcze w ubiegłym tysiącleciu. Bayern prowadził już 0:2, a ostatecznie, za sprawą kapitalnej formy legendy Bayeru- Ulfa Kirstena, poległ na BayArenie 4:2.

Następne video przedstawia skrót jednego z najlepszy spotkań Bayeru ubiegłych lat. Ekipa Bayernu nie miała nawet szans się w nim wykazać. Za sprawą kapitalnych akcji oraz bramek, dwóch byłych zawodników- Francy, oraz Dimitara Berbatova, który dziś występuje w barwach Manchesteru United, Bayern stracił cztery bramki, a zdobył jedną. Jej autorem był… Michael Ballack- kolejny były piłkarz „Aptekarzy”.

Kiedy to w losowaniu ćwierćfinałów pucharu Niemiec, okazało się że Bayer, na LTU-Arenie, podejmie monachijskiego giganta, od razu było wiadomo że będzie to hit tej serii spotkań. Faworytem oczywiście był Bayern. Lecz Bayer, po mimo fatalnych występów w lidze, potrafił w dfb-pokal odnosić zwycięstwa. W obecności 50.000 tysięcy kibiców, Bayer rozegrał najlepszy mecz za czasów trenera Bruno Labbadii. Od początku to właśnie „Aspiryny” dominowały na boisku. Stwarzaliśmy sobie dużo okazji, lecz nie potrafiliśmy ich wykrorzystać. To co stało się w drugiej połowie dało olbrzymią radość kibicom gospodarzy. Od 55 minuty, nie mal co dziesięć minut padała bramka. Kolejno Barnetta, Vidal oraz Helmes pokonywali dobrze dysponowanego wtedy Rensinga. Co prawda Bayern odpowiedział dwoma trafieniami Miroslava Klose oraz Lucio, lecz to Bayer zadał decydujący cios. Gdy FC Bayern postawił wszystko na jedną kartę, fatalny błąd popełnili defensorzy i pozwolili Kiesslingowi dobić gwóźdź do trumny Monachijczyków.

Jak więc widzimy, pomimo tego że mamy fatalną statystykę w pojedynkach z Bawarczykami, jesteśmy w stanie ich pokonać. W końcu kiedy jeżeli nie teraz? Jesteśmy liderem Bundesligi, jeszcze nie schodziliśmy z boiska pokonani. Jaki z tego wniosek? Że w niedzielne popołudnie to nie My mamy bać się Bayernu, to Bayern ma bać się nas!