BayArena
fot. www.bayer04.de

Po trzech kolejnych porażkach na BayArenie, Aptekarze wybierają się tym razem do Wolfsburga, by stoczyć kolejny ciężki bój z ekipą, która mocno dobija się do ligowego podium.

W ostatnich dwóch sezonach Bayer mierzył się z Wilkami pięciokrotnie (raz w Pucharze Niemiec) i tylko raz wygrał, doznając trzech porażek. Co ciekawe, w żadnym z tych spotkań bramkarze obu drużyn ani razu nie zachowali czystego konta. To zwiastuje nam ogromne emocje na Volkswagen Arena.

Kibiców Aptekarzy emocje czekają jednak tuż przed meczem, bo według niemieckich mediów Sami Hyypia ma dokonać małych rewolucji kadrowych. Pewniakiem do gry ma być Julian Brandt (trafił do Bayeru właśnie z Wolfsburga), który miał udane wejścia z ławki na boisko w ostatnich dwóch spotkaniach. Nie wiadomo na razie kogo zdolny pomocnik miałby zastąpić w składzie. Według dziennikarzy na ławce usiądzie Heung-Min Son, choć naszym zdaniem w gorszej dyspozycji jest Sidney Sam.

Być może opaska kapitańska pojawi się tym razem u Larsa Bendera, bo na ławce zasiąść ma też Simon Rolfes. Jego zastąpić miałby albo Stefan Reinartz, albo (według rewelacji Bilda) Levin Öztunali! Trudno przewidzieć, kto pauzującego za kartki Emre Cana zastąpi na lewej obronie. Czy będzie to Sebastian Boenisch, który zagrał niezłe zawody przeciwko Schalke, czy wciąż niezgrany z zespołem Andres Guardado? Ponadto Phillip Wollscheid ma zająć miejsce Emira Spahicia na środku obrony.

Mniej problemów ma Dieter Hecking, którego zespół prezentuje się wiosną lepiej od rywali z Leverkusen. Z zespołem szybko zgrywa się bohater zimowego okienka transferowego Kevin de Bruyne, a zwyżkę formy notuje zawodzący do tej pory holenderski napastnik, Bas Dost.

Obie ekipy dzieli w tabeli zaledwie siedem punktów. Jesienią lepszy okazał się team Hyypi, wygrywając 3:1. Jednak w ostatnich ośmiu meczach Aptekarze doznali aż sześciu porażek. Teraz liczymy na przełamanie Stefana Kiesslinga, tym bardziej, że przeciwko Wilkom zdobył w swojej karierze już 11 goli.

Pamiętajmy poza tym, że Bayer dzieli tylko jedna wygrana od 500. zwycięstwa w Bundeslidze. Czy piłkarze będą je fetować na boisku rywala?