BayArena
fot. www.bayer04.de

Wynik lepszy niż gra – tak można podsumować dzisiejsze spotkanie pomiędzy Bayerem Leverkusen, a SC Paderborn. Spotkanie ostatecznie skończyło się rezultatem 3:0 dla Aptekarzy, a bramki tego wieczoru strzelali Kyriakos Papadopoulos oraz dwukrotnie Hueng-Min Son.

Po raz kolejny Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym trener Roger Schmidt zdecydował się na postawienie od pierwszych minut dwójki napastników. Stefanowi Kiesslingowi partnerował dziś Josip Drmić. Było to związane z niedyspozycją Hakana Calhanoglu, który w ostatnim momencie wypadł ze składu z powodu kontuzji kolana. W porównaniu ze spotkaniem z zeszłej kolejki przeciwko Freiburgowi, zmienił się także duet środkowych pomocników. Od pierwszych minut wybiegli tym razem Gonzalo Castro i Stefan Reinartz.

Pierwsza część meczu nie rozpieszczała kibiców zgromadzonych na stadionie Benteler-Arena w Paderbornie. Spotkanie wyglądało jak przysłowiowe ?flaki z olejem”. Sytuacji bramkowych brakowało jak na lekarstwo zarówno z jednej jak i z prawej strony.  Największe rozczarowanie panowało w sektorze kibiców przyjezdnych. Wydawało się, że piłkarze Bayeru od samego początku będą próbowali przejąć inicjatywę, często próbując siać zamęt w szeregach defensywy beniaminka. Niestety jednak bezskuteczne ataki Aptekarzu niemal raziły po oczach.

Przez pierwsze 45 minut mieliśmy okazje oglądać zaledwie jeden celny strzał w meczu i to po stronie Paderbornu. W 42 minucie ładnie przymierzył Alban Meha z rzutu wolnego, ale pewnie interweniował Bernd Leno.

Druga połowa rozpoczęła się jeszcze gorzej. Nie dość, że Bayer nie potrafił sobie stworzyć żadnej sytuacji to jeszcze gospodarze coraz odważniej podchodzili pod bramkę Leno.

W 55 minucie kapitalną okazję na objęcie prowadzenia mieli podopieczni  André Breitenreitera. Piłka po zagraniu na krótki słupek została przedłużona, gdzie czyhał osamotniony Kutschke, jednak Niemiec nie potrafił umieścić piłkę do pustej siatki.

Od razu widać było, że nie jest to dzień Bayeru Leverkusen, jednak siłę zespołu poznaje się po tym, jak wygrywa mimo słabszego dnia. Tak się na szczęście stało i to między innymi za sprawą wprowadzonego z ławki rezerwowych Kyriakosa Papadopoulosa. Gonzalo Castro popisał się genialnym dośrodkowaniem, do którego najwyżej doskoczył Grek, który pewnym strzałem pokonał bezradnie interweniującego Lukasa Kruse.

Bramka Papadopoulosa dała wiatr w żagle piłkarzom Rogera Schmidta, którzy coraz śmielej i pewniej atakowali bramkę rywala. Najpierw swoją szanse miał Julian Brandt, a potem Stefan Kiessling, jednak nie udało się im podwyższyć prowadzenia. Ta sztuka udała się zaś Sonowi, który po drugiej w tym meczu asyście Castro, z kilku metrów pokonał golkipera rywala.

Niespełna kilka minut później Hueng-Min Son zaliczył jeszcze drugie trafienie ustalając tym samym wynik spotkania na 3:0. Julian Brandt wycofał piętką futbolówkę do wybiegającego z za pleców Sona, a Koreańczyk kąśliwym uderzeniem w długi narożnik bramki umieścił piłkę w siatce.

Była to ostatnia bramka tego wieczoru i piłkarze Bayeru Leverkusen mogli się cieszyć z ciężko wywalczonych, ale bardzo ważnych trzech punktów.