BayArena
fot. www.bayer04.de

Ćwierćfinał Ligi Mistrzów to etap, który od dłuższego czasu pozostaje zamknięty dla Bayeru Leverkusen. Jednym z klubem, który już eliminował Aptekarzy w tej fazie rozgrywek to właśnie Atletico Madryt, z którym Bayer się dzisiaj zmierzy. Jest więc okazja do rewanżu z przed dwóch lat, kiedy Aspiryny odpadły z hiszpańską drużyną po konkursie rzutów karnych.

Forma podopiecznych Rogera Schmidta to spora zagadka. Można nawet rzec, że jak zwykle. Po fatalnym początku rundy wiosennej, nadeszła kolej na dwa pewne ligowe zwycięstwa. Niemniej jednak Atletico to już inna półka, a Liga Mistrzów to tak wielki prestiż, że nawet najsłabsza drużyna jest w stanie wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Faworytem z całą pewnością nie jesteśmy, jednak nie można z miejsca przekreślać naszych szans.

Dwa lata temu bukmacherzy dawali jeszcze mniejsze szanse Bayerowi na zwycięstwo niż w tym roku. Wtedy Atletico zdobyło mistrzostwo Hiszpanii i byli poprzednimi finalistami finału Ligi Mistrzów. Teraz podopieczni Diego Simeone są w dalszym ciągu bardzo niebezpieczni, jednak ich wyniki nie budzą już takiego strachu. Wtedy odpadliśmy po konkursie rzutów karnych, jak więc będzie teraz?

Obecny sezon w wykonaniu hiszpańskiego klubu można zaliczyć do niezłych, lecz z całą pewnością kibice domagają się więcej. Czwarte miejsce w tabeli i aż siedem punktów straty do lidera to wynik, który będą chcieli poprawić. Ostatnio jednak ich forma zanotowała spory progres. W trzech ostatnich spotkaniach ligowych odnieśli trzy zwycięstwa, kolejno z Legannes, Celtą Vigo i Sportingiem Gijon. Niesamowitym wyczynem w spotkaniu ze Sportingiem popisał się Kevin Gameiro, który jako rezerwowy zanotował hat-tricka w zaledwie pięć minut. Hiszpańscy kibice będą więc liczyli na podtrzymanie dobrej formy francuskiego napastnika w spotkaniu z Bayerem.

W dzisiejszym spotkaniu w barwach Atletico nie zobaczymy Tiago, Augusto Fernandeza, Jana Oblaka i Juanfrana. W zespole gospodarzy z kolei zabraknie Jonathana Taha i zawieszonego Hakana Calhanoglu. Pomimo tego, że Calhanoglu w ostatnich swoich meczach był zdecydowanym liderem zespołu to o dziwo jego brak, póki co wychodzi nam na dobre. Miejmy nadzieje, że również w pojedynku z hiszpańskim potentatem Bayer będzie w stanie poradzić sobie bez Turka.