BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayern Monachium w Niemczech albo się kocha, albo nienawidzi. Nie ma stanu pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, dlatego bezpośrednie mecze z Monachijczykami wywołują dodatkowe emocje u kibiców wszystkich drużyn Bundesligi.

Nie inaczej będzie dziś w Leverkusen, gdzie Bayerowi 04 Leverkusen marzy się powtórzenie wyniku z rundy jesiennej, gdy jako jedyny zespół w Bundeslidze pokonał lidera tabeli.

Zadanie będzie jednak potwornie trudne. Choć nasi rywale ponieśli porażkę w środku tygodnia z Arsenalem, a w lidze niemieckiej ostatnio męczyli się z Fortuną Dusseldorf i Hoffenheim; choć w dzisiejszym meczu odpoczywać będą i nie zagrają Lahm, Mandjukic, Muller, a ciągle kontuzjowani są Ribery i Badstuber, to z obecną kadrą Bayern i tak jest ciągle faworytem meczu na BayArenie.

Tym bardziej, że będzie chciał przełamać passę dwóch kolejnych porażek z nami. O jednej już wspomnieliśmy, a druga jest z rundy wiosennej poprzedniego sezonu, gdy właśnie na stadionie w Leverkusen Aptekarze wygrali 2:0.

Choć nasz zespół wystąpi w tym meczu w podstawowym składzie, to trudno przewidzieć, czego możemy się po nim spodziewać. Ostatnie tygodnie to forma kratkę, mecze w których graliśmy bez polotu, ale które potrafiliśmy w trudach rozstrzygać na naszą korzyść – przede wszystkim na BayArenie.

Ostatnie nie do końca zadowalające wyniki w tabeli sprawiły, że podium, którego mogliśmy w pewnym momencie być w zasadzie pewni, ponownie jest atakowane przez kilku rywali. Jeśli mamy pokazać, że na nie w tym sezonie zdecydowanie zasłużyliśmy, to właśnie w takich meczach, jak dzisiejszy.

Nie będzie łatwo. Ba, będzie bardzo ciężko zdobyć choćby jeden punkt. Ale chyba tak samo dwukrotnie myśleliśmy w roku 2012 przed starciami z podopiecznymi Juppa Heynckesa.