BayArena
fot. www.bayer04.de

Mało kto spodziewał się przed meczem, że Bayer mógłby pokonać na wyjeździe stąpający od zwycięstwa do zwycięstwa Bayern Monachium. Ba! Nawet remis zdawał się leżeć jedynie w sferze marzeń największych optymistów wśród fanów die Werkself. Skąd zatem uczucie rozczarowania?

Oczywiście głównie z powodu wciąż trwającej passy meczów bez zwycięstwa. Jednak nie tylko dlatego – Bayer miał dziś szansę na sprawienie niespodzianki. Aptekarze dobrze weszli w mecz, rozegrali solidną pierwszą połowę (choć ostatecznie przegraliśmy ją 0-1), zaś Bayern nie przekonywał jako dominator ligi.

Zaczęli gospodarze, uderzając kilka razy z dystansu. Strzały Mario Götzego, Bastiana Schweinsteigera czy Arjena Robbena nie zrobiły jednak na Berndzie Leno większego wrażenia. Z kolei ataki gości z Leverkusen były naprawdę groźne: w 11. minucie idealną, stuprocentową okazję na pokonanie Manuela Neuera miał Heung-Min Son. Fantastycznym podaniem do Koreańczyka popisał się Stefan Kiessling, zaś przy biernej postawie defensorów skrzydłowemu Aptekarzy nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki obok bawarskiego golkipera. Niestety, Son fatalnie przestrzelił.

Chwilę później Gonzalo Castro kapitalnym prostopadłym podaniem obsłużył wychodzącego na wolną pozycję Kiesslinga. Sędzia boczny zasygnalizował jednak pozycję spaloną. Jak pokazały powtórki – niesłusznie. Bliski zdobycia gola był również Simon Rolfes, który mocno uderzył z dystansu, jednak Neuer popisał się efektowną interwencją.

W pierwszej części gry Bayern był częściej przy piłce, prowadził ofensywną grę opartą na ataku pozycyjnym, jednak nie potrafił przekuć przewagi na bramki. Za to Bayer bronił się bardzo mądrze, choć głęboko. Wszystko wskazywało na to, że do szatni piłkarze obu jedenastek zejdą z bezbramkowym remisem, ale liderom tabeli udało się strzelić gola. W 44. minucie z prawej strony w pole karne dośrodkowywał Schweinsteiger, a ustawiony na piątym metrze od bramki Leno Mario Mandżukic nie miał żadnych problemów z wygraniem pojedynku główkowego z Philippem Wollscheidem i wpakował piłkę do bramki.

Niestety, po wznowieniu gry w drugiej połowie Aptekarze nie atakowali już tak często jak w pierwszej odsłonie spotkania i bardzo szybko tracili piłki. Wszelkie próby prostopadłych zagrań do graczy przednich formacji kończyły się przechwytem ze strony obrońców Bayernu. Na domiar złego, Bayer już w 52. minucie stracił kolejnego gola. Roberto Hilbert faulował rywala tuż za polem karnym. Do piłki podszedł Schweinsteiger i dokładnym strzałem z rzutu wolnego nie dał Leno żadnych szans.

Chwilę później groźnie w polu karnym zespołu z Leverkusen szarżował Mario Götze, jednak jego strzał ofiarnie zablokował Sebastian Boenisch. W drugiej połowie mimo zdecydowanej przewagi Bayernu, gospodarze nie stworzyli sobie zbyt wielu klarownych okazji do podwyższenia wyniku. Na dwadzieścia minut przed końcem meczu z daleka uderzał Toni Kroos, jednak Leno wybił piłkę na rzut rożny. W 87. minucie z lewego skrzydła mocno uderzał Franck Ribery, ale nasz bramkarz instynktownie odbił piłkę. Powstało zamieszanie w polu karnym Bayeru, które na szczęście zostało przerwane przez gwizdek sędziego.

W samej końcówce Leverkusen przeszło do szarpanej ofensywy. Taka postawa przyniosła ostatecznie honorową bramkę w doliczonym czasie gry – po dośrodkowaniu Hilberta z prawego skrzydła ustawiony na dalszym słupku Kiessling zdobył głową swojego jedenastego gola w tym sezonie. Akcja była niemal kopią pierwszego trafienia dla Bawarczyków.

Bayer wraca do gry za tydzień, gdy u siebie będzie podejmował zespół 1899 Hoffenheim.