BayArena
fot. www.bayer04.de

Spotkanie pomiędzy Bayerem 04 Leverkusen a Bayernem Monachium, miało podobny przebieg do tego z rundy jesiennej. Niestety i tym razem ponownie wygrali goście, w dodatku także po bardzo przypadkowym golu.

Choć trenerzy obu drużyn zapowiadali przed meczem walkę o trzy punkty, to grę na boisku prowadził Bayern Monachium, grający od początku wysokim pressingiem na połowie gospodarzy. Trenerzy Sami Hyypia i Sascha Lewandowski zdecydowali się w tym meczu przywrócić do pierwszego składu Sebastiana Boenischa, który w ostatnich dwóch kolejkach był zastąpiony przez Michala Kadleca. To właśnie jego stroną często sunęły ataki gości, gdzie ustawiony był Arjen Robben oraz ofensywnie grający obrońca Rafinha.

Bayer próbował kontrować, ale brakowało w grze gospodarzy dokładności i pomysłu na przełamanie obrony lidera Bundesligi. Dobrze grała też jednak defensywa Aspiryn. Nasi rywale pierwszą, 100-procentową sytuację mieli dopiero w 25 minucie, gdy po zamieszaniu w polu karnym na strzał zdecydował się Robben, ale piłka minęła słupek bramki Bernda Leno.

Po chwili rywale mieli kolejną szansę, gdy po rzucie rożnym główkował Jerome Boateng, piłki nie sięgnął Leno i z linii bramkowej wybił ją Gonzalo Castro, ustawiony przy słupku. Bayer swoją okazję miał w 36 minucie za sprawą niewidocznego wcześniej Boenischa. Polak uderzył z około 30 metrów, a Manuel Neuer ze sporym wysiłkiem wybił piłkę na rzut rożny.

Niestety, to właśnie po tym rzucie rożnym piłkarze Bayeru nie zdążyli zabezpieczyć się przed kontrą, gdy piłkę otrzymał Mario Gomez, który prostymi zwodami poradził sobie z Danielem Carvajalem i Sebastianem Boenischem, a później spokojnie umieścił futbolówkę w siatce.

Choć Bayern prowadził, to w jego grze widać było brak Toniego Kroosa, który znany jest z podań otwierających drogę do bramki napastnikom. Były trener Bayeru, a obecny ekipy z Monachium Jupp Heynckes, pozostawił ponadto w domu także Philippa Lahma, Thomasa Mullera i Mario Mandjukicia. Nasza drużyna miała w tej połowie sporo stałych fragmentów gry – czy to rzutów rożnych (aż 5), czy rzutów wolnych z dalszej odległości. Nawet wtedy jednak, po dośrodkowaniach Castro, nie udało nam się stworzyć klarownej sytuacji do zmiany rezultatu.

Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Sidney Sam, bohater meczu z rundy jesiennej, który zastąpił zawodzącego nie po raz pierwszy w ostatnich tygodniach, Andre Schurrle. Lewonożny pomocnik miał swoją okazję w 52 minucie, gdy groźnie uderzył nad bramką. Po chwili w polu karnym obrońcom uwolnił się Stefan Kiessling, zagrał piłkę po ziemi przed linię 5 metra, ale nie było tam nikogo z naszej ekipy.

Bayern w tej połowie grał jakby ostrożniej, bojąc się o utratę bramki. Potwierdziła to zmiana z 73 minuty, gdy Robbena zmienił Daniel van Buyten. Aptekarze prowadzili grę, ale często brakowało dokładności, bądź piłkarze podejmowali złe decyzje przy rozegraniu piłki.

Być może właśnie dlatego, w końcu efekt przyniósł rzut rożny, gdy w 75 minucie po dośrodkowaniu z narożnika piłkę przedłużył Boenisch, a z bliska wpakował ją do bramki Simon Rolfes. Ten gol obudził gości i po chwili groźnie obok słupka uderzył wprowadzony w drugiej połowie Claudio Pizarro.

Obie drużyny ciągle dążyły do tego, by zdobyć ostatecznie trzy punkty. W 87 minucie niestety zapewnili to sobie rywale, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bastiana Schweinsteigera, piłkę w bramce umieścił niestety nasz obrońca, Phillip Wollscheid.

Kiepska seria nadal trwa. W ostatnich ośmiu meczach Bayer odniósł tylko dwie wygrane. I choć w meczu z Bayernem był bardzo blisko cennego remisu, to komplet punktów do Monachium udał się zasłużenie.

Bayer 04 Leverkusen – Bayern Monachium 1:2 (0:1)

Bramki: Rolfes (75) – Gomez (37), Wollscheid (87 – gol samobójczy).

Żółte kartki: Carvajal, Castro, Schwaab – Neuer.

Bayer 04: Leno – Carvajal, Wollscheid, Schwaab, Boenisch – Bender, Reinartz (61 Hegeler), Rolfes – Castro, Kießling, Schürrle (46 Sam).

Trenerzy: Sami Hyypia i Sascha Lewandowski.

Bayern: Neuer – Rafinha, Boateng, Dante, Alaba – Javi Martinez, Luiz Gustavo (79 Tymoszczuk), Shaqiri, Schweinsteiger, Robben (73 van Buyten) – Gomez (71 Pizarro).

Trener: Jupp Heynckes.

Widzów: 30.210.

Sędzia: Peter Gagelmann.