BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer po raz pierwszy w tym sezonie nie stracił bramki, ale niestety też żadnej nie strzelił, dlatego tylko zremisował bezbramkowo przed własną publicznością z Augsburgiem.

Roger Schmidt tym razem od pierwszych minut do gry awizował Vollanda i na środku obrony Dragovicia, który zajął miejsca Topraka. Na ławce rezerwowych pojawił się poza tym powracający po kontuzji Kiessling, który na placu gry pojawił się w drugiej połowie.

Niestety Bayer w drugim meczu z rzędu nie wykorzystał rzutu karnego, który zapewniłby mu korzyści punktowe. Tym razem do jedenastki w drugiej połowie podszedł Charles Aranguiz i jej nie wykorzystał. Chilijczyk miał ponadto jeszcze drugą najlepszą okazję do zdobycia gola w tym meczu, gdy w pierwszej połowie otrzymał znakomite podanie od Vollanda w polu karnym i nie będąc krytym przez żadnego z rywali huknął nad poprzeczką.

Aktywny w tym spotkaniu był poza tym Chicharito, który już w pierwszych minutach mógł dać nam prowadzenie, ale w dogodnej okazji uprzedził go obrońca Augsburga. Meksykanin w pierwszej połowie jeszcze groźnie główkował, ale tym razem na wysokości zadania stanął golkiper Augsburga.

Przyjezdni bramce gości zagrozili właściwie dwukrotnie, ale za każdym razem świetnie ze swoich obowiązków wywiązał się Bernd Leno, zwłaszcza w drugiej sytuacji – tuż po niewykorzystanym karnym – broniąc niezwykle groźny strzał Moravka.

W drugiej połowie poza tym o swojej najsilniejszej broni, czyli strzale z rzutu wolnego przypomniał wszystkim Calhanoglu, ale atomowy strzał wybronił Hitz.

Bayer po raz kolejny miał przewagę, której nie mógł wykorzystać. Choć sama gra nie była na najwyższym poziomie i stać nas na znacznie więcej, to zwycięstwo Aspirynom się należało.

W doliczonym czasie gry mógł je nam zapewnić Kiessling, ale Hitz popisał się genialnym refleksem, broniąc strzał głową napastnika Bayeru.

Dorobek punktowy podopiecznych Rogera Schmidta nadal nie prezentuje się zbyt okazale. A o jego powiększenie w najbliższych meczach nie będzie łatwo, bowiem rywale – Mainz i Dortmund – znajdują się w dużo lepszej formie.