BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer remisuje w wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów z BATE Borysów 1:1 i mocno komplikuje swoją sytuację w walce o awans do 1/8 Ligi Mistrzów. Nie znamy jeszcze wyniku dzisiejszego drugiego pojedynku naszej grupy pomiędzy Barceloną a Romą, ale Aptekarze już wiedzą, że w ostatniej kolejce muszą pokonać ekipę Luisa Enrique.

Mecz w Borysowie rozpoczął się najgorzej jak mógł. Nie wiadomo, gdzie podział się Giulio Donati, mnóstwo miejsca na lewym skrzydle miał przez to Gordejchuk, który spokojnie mógł obmyślić plan działania, którego nie wykorzystał w stu procentach, ale z odsieczą przyszedł mu niestety Bernd Leno, który w dziecinny sposób przepuścił po strzale piłkę pod brzuchem.

Od drugiej minuty Bayer więc już musiał gonić wynik na terenie, na którym poległa już w tym sezonie Roma. Roger Schmidt nie miał dziś wielkiego pola manewru. Zauważyć trzeba, że wobec kontuzji i wykluczeń za kartki, na ławce rezerwowych znaleźli się dziś dwaj bramkarze: David Yelldell i Dario Kresić.

W podstawowym składzie wyszedł poza tym Andre Ramalho, ale on akurat, wespół z Jonathanem Tahem zaliczyli bardzo udany występ, często wzajemnie się asekurując, nie unikając ważnych i trudnych interwencji.

Gorzej jednak z ofensywą. Zawiedli zwłaszcza Kevin Kampl i Christoph Kramer, którzy zaliczyli mnóstwo strat i nie mieli pomysłu, jak zrobić wyrwę w defensywie gospodarzy. W pierwszej połowie Bayer tylko raz zagroził bramce BATE. Będący ostatnio w wybornej formie Chicharito otrzymał idealnie podanie od Admira Mehmediego i mając przed sobą tylko bramkarza, nie zdołał go pokonać.

Drugą połowę Aptekarze rozpoczęli znacznie lepiej. Zmiana pozycji, przenoszenie ciężaru gry z jednej na drugą stroną powodowało, że w końcu zawodnicy Rogera Schmidta mieli więcej miejsca na boisku. Wygrywali pojedynki jeden na jeden, wychodzili na czyste pozycje i grali coraz odważniej. Choć parę razy z bardzo groźnymi kontrami wychodzili gospodarze, to jednak wspomniani już wcześniej stoperzy nie dopuścili do podwyższenia prowadzenia.

Tymczasem Bayer stwarzał kolejne, coraz groźniejsze sytuacje. Najpierw minimalnie po strzale z dystansu pomylił się meksykański napastnik Bayeru. Za moment szansę miał Karim Bellarabi, gdy otrzymał świetne podanie od Mehmediego, ale jego strzał z ostrego kąta wybronił golkiper z Borysowa. W kolejnej akcji niemiecki skrzydłowy minął kilku rywali, a strzał lecący w światło bramki zablokował obrońca.

W końcu jednak Chernik skapitulował. Po składnej akcji piłkę w polu karnym otrzymał Mehmedi i po jego, zdaje się, dośrodkowaniu, piłka nieoczekiwanie, odbijając się jeszcze po drodze od słupka, wpadła do bramki. To czwarty gol Szwajcara w tej edycji Champions League.

Remis jednak Bayeru nie zadowalał. BATE było nieraz zamknięte przed własnym polem karnym jak w hokejowym zamku, coraz wyżej podchodzili nasi stoperzy, ale brakowało już stuprocentowych sytuacji do zdobycia bramki. Najlepszą w doliczonym czasie gry miał wprowadzony parę minut wcześniej na boisko Vladlen Yurchenko, który w zamieszaniu podbramkowym dostał piłkę na jedenastym metrze, ale jego strzał z lewej nogi został zablokowany.

Bayer remisuje niespodziewanie, niesprawiedliwie, ale – podkreślmy to – na własne życzenie w Borysowie. Opcji na ostatnią kolejkę jest bardzo wiele. Gdybania jeszcze więcej. Cóż, pozostaje czekać.