BayArena
fot. www.bayer04.de

Spotkanie to miało do należeć do gatunku tych łatwych. Augsburg w słabej formie powinien być idealnym przeciwnikiem do odbudowy pozytywnych nastrojów po feralnej porażce z Barceloną. Tak się jednak niestety nie stało. Aptekarze stracili kolejne punkty w tym sezonie. Tym razem podopieczni Rogera Schmidta zaledwie zremisowali u siebie z Augsburgiem 1:1.

Tematem przewodnim po tym spotkaniu z całą pewnością będą bramkarze. Jeden z nich będzie wznoszony na rękach kolegów z drużyny, a drugi wyśmiewany przez kilka najbliższych tygodni przez kibiców na całym świecie. Tym pechowcem okazał się niestety Bernd Leno, a wszystko przez sytuacje, która miała miejsce w początkowych minutach meczu. W 11 minucie Tah podał spokojnie w kierunku Leno, a ten niespodziewanie nie trafił sobie w piłkę, która potoczyła się do bramki drużyny gospodarzy. Z pewnością nikt w tej sytuacji nie będzie bronił młodego Niemca, ale ewidentnie było widać, że piłka podskoczyła tuż przed jego nogą. Cała sytuacja była lustrzanym odbiciem bramki straconej przez reprezentacje Polskę w przegranym meczu z Irlandią w 2009 roku, kiedy to Artur Boruc w identycznej sytuacji przepuścił piłkę do bramki.

Kibice gospodarzy nie musieli czekać specjalnie długo na wyrównanie. Jeszcze w pierwszej połowie (38.) Marvina Hitza pokonał Karim Bellarabi. Najpierw Chicharito zdecydował się na strzał z dystansu, jednakże piłka trafiła w słupek bramki, ale do dobitki, jako pierwszy dobiegł Niemiec, który nie miał problemów z wpakowaniem piłki do bramki.

Reszta spotkania była już teatrem jednego aktora, a mianowicie bramkarza gości Marvina Hitza, który po wielokroć ratował zespół przed utratą bramki. Ledwie minutę po straceniu bramki wykazał się dobrym refleksem, wybraniając strzał głową Chicharito. Tuż przed gwizdkiem, kończącym pierwszą część spotkania ładnie wyciągnął silny strzał z dystansu Kramera.

Początek drugiej części meczu zapowiadał prawdziwy szturm ataków gospodarzy na bramkę Hitza. Na samym początku Bender dobrze przymierzył z narożnika pola karnego, lecz kapitalną interwencją wykazał się Hitz, który końcówkami palców sparował uderzenie na słupek.

Apogeum pecha Bayer osiągnął w 69 minucie. Arbiter spotkania odgwizdał rzut karny w polu karnym Augsburga po zagraniu ręką byłego zawodnika Aptekarzy Callsen-Brackera. Do piłki podszedł Hakan Calhanoglu, który z 11 metrów strzelił wysoko ponad bramką rywali. Najwidoczniej Turek paradoksalnie czuje się pewniej przy wykonywaniu rzutów wolnych, niż karnych.

Na potwierdzenie tych słów Calhanoglu podszedł do rzutu wolnego zaledwie trzy minuty później. Tym razem Turek trafił w światło bramki, lecz fantastyczną paradą popisał się po raz kolejny Hitz. Jeszcze lepszą interwencją wykazał się w ostatnich sekundach spotkania, ratując swój zespół przed utratą jednego cennego punktu. Dośrodkowanie na krótki słupek trafiło do niezawodnego w pojedynkach główkowych Papadopoulosa, lecz Hitz wykazał się genialnym refleksem, broniąc uderzenie Greka.

 

Pomimo że bramkarz Augsburga rozegrał dziś świetnie spotkanie to największe pretensje piłkarze Bayeru powinni mieć do siebie samych. Sytuacji było wystarczająco dużo, żeby strzelić bramkę dającą zwycięstwo. Przewaga Aptekarzy nie podlegała dyskusji, lecz niestety nie przełożyło się to na końcowy rezultat.