BayArena
fot. www.bayer04.de

W końcu! Po wielu meczach, gdzie tylko narzekano na fatalną postawę obrońców, brak zaangażowania oraz styl gry piłkarzy Bayeru, nareszcie można powiedzieć o nich coś dobrego. Po bardzo dobrym meczu w Stuttgarcie, Bayer 04 Leverkusen rozgromił miejscowych aż 4:1!

?Aptekarze? od samego początku dominowali na boisku. Świadczy o tym fakt, że już w 2 minucie pierwszy strzał na bramkę Ulreicha oddał Hanno Balitsch. Kolejnej dobrej okazji do wyjścia na prowadzenie nie wykorzystał Daniel Schwaab, marnując kapitalne podanie z tzw. ?piętki? od Renato Augusto. Zaledwie moment później, dwójkową akcję przeprowadzili Barnetta oraz Reinartz, lecz strzał tego pierwszego przeleciał nad poprzeczką.

Właśnie Barnetta w 25 minucie egzekwował rzut wolny po którym padła pierwsza bramka. Z jego dośrodkowania skorzystał Sami Hyypia, który strzałem głową, tuż przy krótkim słupku pokonał Ulreicha. Ten młody golkiper nie zdążył otrząsnąć się po pierwszej bramce, a dwie minuty później, po raz kolejny musiał wyciągnąć futbolówkę z siatki. Wszystko zaczęło się od Derdiyoka, który zapatrzył się chyba w zagrania Renato Augusto i tym samym sposobem, zagrał 'piętką' do Kadleca; ten wyłożył piłkę na głowę Vidalowi, a jemu nie pozostało nic innego niż podwyższenie prowadzenia na 2:0.

Jeszcze przed przerwą dwoma akcjami popisał się Barnetta. Najpierw przeprowadził rajd, w końcowej fazie oddając minimalnie niecelny strzał. Wywalczył także rzut wolny – po akcji z Vidalem, kiedy to wyszedł jeden na jednego z Ulreichem, faulował go Camoranesi, co było jednoznaczne z czerwoną kartką dla Włocha. Stały fragment gry wykonywał Derdiyok, lecz jego mocny strzał został sparowany na rzut rożny.

Po przerwie z dużo większą ambicją zaczął grać Stuttgart. Po błędzie Renato Augusto piłkę w polu karnym Bayeru przejął Boka, lecz nie strzelał, a oddał piłkę Harnikowi – mimo trudnej pozycji zdołał oddać strzał, lecz był on bardzo niecelny. Następna okazja przyniosła gospodarzom, jak się okazało – honorową bramkę. Po zagraniu piłki w polu karne przez Kuzmanovica, nikt nie zmienił toru jej lotu, lecz zamieszanie panujące w polu bramkowym było na tyle duże, że zmyliła ona Rene Adlera i ugrzęzła w siatce.

Kiedy wydawało się, że po zmniejszeniu strat pójdą za ciosem, Bayer dobrą grą w defensywie na to nie pozwolił. Aptekarze grając ustawieniem 4-2-3-1 w składzie z zarówno doświadczonymi Friedrichem i Hyypią jak i młodym Reinartzem, popełniali dużo mniej błędów w defensywie niż w poprzednich spotkaniach.

W 69 minucie mogło być po meczu, lecz Balitsch zmarnował sytuację ?sam na sam? z bramkarzem Stuttgartu. Gdy Balitsch wracał do Bayeru, wydawało się, że będzie on tylko uzupełnieniem ławki rezerwowych, a przynajmniej w dotychczasowych występach jest bardzo aktywnym graczem, a na dodatek widać, że jest on bardzo waleczny, oraz że nigdy się nie poddaje. W 75.minucie to właśnie on dobił rywala, korzystając z idealnego dośrodkowania Derdiyoka.

Po tej bramce już tylko jedną drużynę w akcji oglądaliśmy na boisku. Ekipa z Leverkusen grała mądrze, długo utrzymując się przy piłce, a przy okazji uważnie, by nie popełnić głupiego błędu.

W 88 minucie, kiedy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 3:1, bardzo składną akcję przeprowadził Sidney Sam i Eren Derdiyok. Sidney Sam na boisku pojawił się zaledwie kilka minut wcześniej zmieniając Barnettę i w tak krótkim czasie, wykorzystując podanie Derdiyoka, zdążył wpisać się na listę strzelców, tym samym ustalając wynik spotkania. Derdiyok co prawda bramki dziś nie zdobył, lecz na pochwały zasługuje. W końcu brał udział w trzech bramkowych akcjach, zaliczając dwie asysty..