BayArena
fot. www.bayer04.de

Tomasz Kucz, 16-letni bramkarz z Polski, ma za sobą pierwsze miesiące w Bayerze Leverkusen. Opowiada nam o swoim debiucie w Lidze Mistrzów i pierwszych wrażeniach z pobytu w Leverkusen.

Jak się czujesz po pierwszych miesiącach w Leverkusen?

Czuję się bardzo dobrze. Forma jest, pozostaje tylko ciężko pracować i dalej się rozwijać.

Na co dzień mieszkasz pewnie u niemieckiej rodziny. Jak wygląda Twój normalny dzień – o której pobudka, wyjazd do szkoły, ile godzin treningu?

W rodzinie zastępczej. Facet jest pedagogiem, więc we wszystkim, co jest związane ze szkołą i nie tylko, jest mi w stanie pomóc. Kobieta jest Polką, wiec również jeśli mam jakiś problem, to mogę się zgłosić wiedząc, że zaraz da się go rozwiązać. Normalnie do szkoły wstaję dwa razy w tygodniu o 8.20 i trzy razy o 6:30. Tu jest zdecydowanie lepiej, bo w Polsce codziennie o 6 wstawałem. W szkole siedzę do godziny 15, następnie o 17 mam trening, który trwa około dwóch godzin. Wracam do domu koło 20. W weekendy zaś albo mam mecze, albo wolne.

Na co dzień trenujesz z zespołem do lat 19. Jak oceniasz jego poziom i swoje szanse na regularną grę?

Zgadza się, trenuję z U19, poziom jest wysoki i dobrze oceniam swoje szanse na grę, bo jestem ambitny. Dobrze prezentuję się w bramce, jedyny mankament to gra nogą. To muszę zdecydowanie poprawić, zanim zacznę regularnie grać w obecnym zespole i jeśli chce w przyszłości grać w pierwszej drużynie.

Niedawno zaliczyłeś debiut w Lidze Mistrzów. Co prawda młodej, ale z czystym kontem. Zaskoczony byłeś, gdy dowiedziałeś się, że wystąpisz od pierwszych minut? Jak wspominasz swój występ?

Przyznam, że byłem trochę zaskoczony, bo miałem kontuzję i trenowałem z drużyną po kontuzji tylko półtorej tygodnia. Występ wspominam dobrze. Co prawda nie miałem za dużo do roboty i prawie zawaliłem mecz przez jedną sytuację, ale debiut w Champions League, nawet młodzieżowej, to zawsze jest coś o czym trudno zapomnieć.

Z kim w drużynie złapałeś najlepszy kontakt? Kto Ci najbardziej pomaga w tych pierwszych miesiącach?

Ze wszystkimi mniej więcej na równi. Chłopaki mnie polubili, z każdym się dogaduję, wzajemnie sobie pomagamy – chłopaki w szatni i na boisku, a ja im póki co tylko na boisku.

Jak porównasz niemiecki system szkolenia do polskiego? Gdzie zauważalne są największe różnice?

Największe różnice są jeśli chodzi o technikę gry nogą. W Polsce nie ćwiczy się tego aż tak bardzo, a jakby nie patrzeć w dzisiejszym futbolu jest to bardzo ważne dla bramkarza.

Jak Ci się żyje w Leverkusen? To znacznie inne miasto niż Warszawa.

W Leverkusen żyję mi się bardzo dobrze. To małe, spokojne miasto, można się skupić tylko na piłce, ale w sumie nie mam nawet czasu na inne sprawy oprócz piłki i szkoły. Pozostaje ciężko trenować i walczyć o swoje cele i marzenia, które się postawiło przed sobą.

Masz kontakt z rodakami grającymi w Bayerze, albo po prostu mieszkającymi w Leverkusen?

Tak, w U17 grają Ricardo Grym i Kuba Bednarczyk, bardzo często się spotykamy, rozmawiamy, wiec jedynym Polakiem tutaj nie jestem, a nawet w klasie mam dwóch Polaków i jedna Polkę.

Jak sobie radzisz z tęsknotą za krajem i rodziną? Odwiedził Cię już ktoś w Leverkusen?

W Leverkusen radzę sobie bez większego problemu. Tęsknota, wiadomo, zdarza się czasami, ale też nie mam czasu o tym myśleć, nawet wieczorami. Chociaż przyznam, że pierwsze dni były tragiczne jeśli chodzi o tęsknotę. Nie widziałem, czy sobie poradzę. Jednak teraz, po dwóch miesiącach w ogóle nie żałuję, że tutaj jestem.

Zdążyłeś zżyć się już z klubem, emocjonujesz się meczami pierwszej drużyny? Miałeś już kontakt z kimś z pierwszej drużyny?

Chodzę na mecze pierwszej drużyny. Na razie nie opuściłem żadnego, który grali u siebie. Powoli więc zaczynam zżywać z klubem. Poza tym parę razy zdarzyło się, że np. Kießling, czy inny zawodnik z pierwszej drużyny przechodził obok – przybiliśmy sobie piątkę i to wszystko. Może za dwa, trzy lata, jeśli będę ciężko pracował, uda mi się dostać do pierwszej drużyny i porozmawiać z nimi.

Na koniec powiedz jeszcze dlaczego właśnie Bayer? Miałeś przecież kilka innych ofert, opcji do wyboru. Co Cię przekonało właśnie do tego klubu?

Zdecydowałem się na Bayer, ponieważ po tym, co widziałem także w innych klubach, tutaj jest najlepsze miejsce do rozwoju dla bramkarza. Tutaj trenerzy duży nacisk kładą na technikę, która jest bardzo ważna, są przerabiane różne sytuacje meczowe. Natomiast, gdy byłem w Anglii, to głównie piłka w ręce i strzelanie na bramkę. Nie żałuję swojej decyzji. Poza tym ludzi są tu niesamowicie uprzejmi, zawsze uśmiechnięci, organizacja jest na najwyższym poziomie, dlatego myślę, że trafiłem najlepiej jak mogłem.

Rozmawiał Martin Huć