BayArena
fot. www.bayer04.de

 

Piłkarze Bayeru Leverkusen już jutro będą mogli zapewnić sobie awans do następnej rundy tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów. Warunek jest jeden. Trzeba co najmniej zremisować  w pojedynku z drużyną v-ce mistrzów Francji – AS Monaco.

Aczkolwiek rezultat remisowy nie powinien być głównym priorytetem Aspiryn w tym spotkaniu. Korzystniejsze byłoby powalczyć o pełną pulę, ponieważ w przypadku zwycięstwa, Aptekarze zapewniliby  sobie pierwsze miejsce w grupie. Taka sytuacja nie miała miejsca od pamiętnego sezonu 2004/2005, kiedy to w efektowny sposób Bayer wygrał swoją grupę, zostawiając za plecami takie uznane marki jak Real Madryt czy As Roma. Dużą rolę odegrał wtedy nasz były reprezentacyjny skrzydłowy – Jacek Krzynówek, który wtenczas popisywał się fantastycznymi trafieniami właśnie z Romą i Realem.

Wygranie jutrzejszego spotkania wydawałoby się proste, gdyż piłkarze z księstwa Monako notują dosyć średni sezon, lecz z własnego doświadczenia wiemy, że niezależnie od klasy rywala, nie wolno l nikogo lekceważyć, a tym bardziej w przypadku drużyny AS Monaco, z którą przegraliśmy inauguracyjne spotkanie Ligi Mistrzów. Doskonale z tego zdaje sobie sprawę trener die Werkself Roger Schmidt.  – To nie będzie łatwe zadanie, ale mogę obiecać, że damy z siebie 100% – zadeklarował na dzisiejszej konferencji prasowej.

Zawodnicy Rogera Schmidta obecny sezon rozgrywają w bardzo chimeryczny sposób.  O ile w lidze wynik Aspiryn jest trudny do przewidzenia to w europejskich pucharach, nie licząc wspomnianej wpadki w meczu otwarcia, prezentują efektywny a zarazem efektowny futbol.  Trzy kolejne zwycięstwa wyniosły Bayer na pozycję lidera grupy C, mając wyraźną przewagę nad resztą stawki. Jedyne czego brakuje to przypieczętowania udanego sezonu na arenie międzynarodowej, poprzez zapewnienie sobie awansu z pierwszego miejsca. Dałoby to Aptekarzom teoretycznie większy komfort przed losowaniem do kolejnej rundy, tym bardziej że w przeszłości druga pozycja w grupie nie sprzyjała im w późniejszych losowaniach. Nie pozostaje więc nic innego tylko podejść do tego meczu bardzo poważnie, potwierdzając że poprzednie efektowne zwycięstwo w lidze z Hannoverem 96 (3:1) nie było dziełem przypadku, tylko powrotem do równej, wysokiej dyspozycji.

Nie bez powodu Aptekarze stawiani są w roli faworyta w tej potyczce. Ósme miejsce w lidze francuskiej to zdecydowanie poniżej oczekiwań dla drużyny, która przed sezonem była zaliczana do grona faworytów zdobycia tytułu mistrza Francji. Piłkarze z Księstwa chcą to zrekompensować kibicom poprzez zapewnienie sobie awansu do następnej rundy Ligi Mistrzów, a w tym celu niezbędne jest zwycięstwo w jutrzejszym spotkaniu. W przeciwnym razie sytuacja Francuzów mocno się skomplikuje, choć ich szanse nie zostaną jeszcze ostatecznie przekreślone. Jednakże obecna forma Monaco pozostawia wiele do życzenia, gdyż nie potrafili wygrać żadnego z ostatnich czterech spotkań i będą musieli się sporo natrudzić, żeby powalczyć na trudnym terenie, jakim niewątpliwie jest BayArena.

Dużym atutem gości będzie ktoś kto doskonale zna ten stadion. Ktoś kto właśnie na tym stadionie wypromował się na zawodnika zaliczanego do światowej czołówki. Tym zawodnikiem jest jedna z legend Bayeru Leverkusen – Dymitar Berbatov, który wraca na stadion Bayeru Leverkusen po ośmiu latach. Zapewne będzie to dla niego niebywale sentymentalne spotkanie i chyba wszyscy w Leverkusen cieszą się, że będą mogli na żywo zobaczyć jeszcze raz Bułgara w akcji.

W zespole prowadzonym przez Leonardo Jardima zabraknie piłkarza polskiego pochodzenia Layvina Kurzawy oraz Borjy Lopeza. Natomiast gospodarze będą musieli w dalszym ciągu radzić sobie bez kontuzjowanych Kyriakosa Papadopoulosa i Stefana Reinartza. Dobrą wiadomością jest fakt, że do pełnej dyspozycji powrócili Simon Rolfes i Gonzalo Castro, którzy w poprzedniej kolejce ligowej zaliczyli po 45 minut.

Ciekawostką jest fakt, że w całej historii starć pomiędzy AS Monaco, a Bayerem Leverkusen, jeszcze ani razu Aptekarze nie wychodzili zwycięsko. Na cztery spotkania, zaledwie jeden raz padł wynik remisowy, a miało to miejsce w 1997 roku.