BayArena
fot. www.bayer04.de

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To, co wydarzyło się 10 listopada 2009 roku, wstrząsnęło światem niemieckiej piłki nożnej. Robert Enke, bramkarz Hannoveru 96 i Borussii Moenchengladbach, który zaliczył krótki epizod w FC Barcelonie, popełnił samobójstwo. Właśnie rusza przedsprzedaż jego biografii ?Życie wypuszczone z rąk”. W książce pojawia się m.in. wątek rywalizacji Enke z byłym bramkarzem Bayeru, Rene Adlerem.

Przedsprzedaż książki z kodem rabatowym dla czytelników BayerLeverkusen.pl:

– kod tylko dla zarejestrowanych użytkowników

– zniżka -25% na książkę w przedsprzedaży na www.labotiga.pl/enke

– cena po obniżce: 27,68 zł

– wysyłka od 16 lutego

Zainteresowanych prosimy o kontakt z adresu mailowego, z którego dokonali rejestracji i wiadomość ze swoim loginem w temacie i prośbą o podanie kodu rabatowego na adres m.huc@bayerleverkusen.pl

Fragment książki:

Robert Enke wraz z Perem Mertesackerem i Christophem Metzelderem – stoperami reprezentacji narodowej – od dawna tworzył osobną grupkę. Uważał, że do swoich naturalnych przyjaciół bramkarzy nie może się tak łatwo zbliżyć. Gdy zagadnąłem go o Jensa Lehmanna, wzruszył ramionami i odparł:

– On nic nie mówi.

Lehmann jako bramkarz był niczym samotny, gniewny kowboj, który rozgniewany na cały świat, uparcie podążał własną drogą. Gdy w końcu się otwierał, najchętniej pouczał ludzi. Jego ulubionym ostatnio tematem było wyliczanie, co jest lepsze w Arsenalu, i ogólnie angielskiej piłce, niż wszędzie indziej. Najbardziej zadziwiające było jednak, że przez pięć lat spędzonych na wyspach nie nauczył się najważniejszych angielskich wartości – uprzejmości i autoironii.

Jeśli mowa o trzecim bramkarzu, to Robert miał swoje zastrzeżenia. Myśl, że po mistrzostwach Europy i po odejściu Jensa Lehmanna nadejdzie czas rywalizacji, uparcie nachodziła: wówczas on i René Adler mieli walczyć o koszulkę z numerem jeden. Taki był wydźwięk ich powołania do kadry – stali się rywalami jutra. Młodego chłopaka zbytnio to nie interesowało. Robert Enke ze zdziwieniem zauważył, że René Adler szuka z nim kontaktu. Pewnego dnia na treningu, podczas gdy Lehmann w milczeniu wykonywał ćwiczenia, René krzyknął po paradzie do Roberta:

– Super, Robert!

Innym razem spytał go, czy nie powinien stać przy dośrodkowaniu nieco z tyłu. Po kilku dniach René Adler zaproponował Robertowi Enke odprawienie ostatecznego rytuału braterskiego bramkarzy: spytał, czy może wypróbować rękawice Roberta. ?On miał naprawdę szeroką dłoń – wspomina Adler. – W jego rękawiczkach moje palce się ślizgały”.

Robert Enke nie wiedział, co o tym sądzić – przecież prasa wyraźnie wolała Adlera niż jego. Przed mistrzostwami Europy nieświadomie zaczął żywić wobec rywala urazę. Teraz jednak dostrzegł, że jego konkurent jest niezwykle miłym młodym człowiekiem.

René Adler był siedem lat młodszy od Roberta Enke. Siedem lat w piłce nożnej to całe pokolenie. Gdy w roku 1999 Robert debiutował w Bundeslidze, 14-letni Adler siedział przed telewizorem w domu swoich rodziców w Lipsku i przyglądał się drodze Enke – drodze, którą sam miał podążać pewnego dnia. Podobnie jak Robert, René wyruszył ze wschodu Niemiec na zachód, aby tam święcić piłkarskie triumfy. Mając 15 lat, trafił samotnie do Bayeru Leverkusen. Rüdiger Vollborn, trener bramkarzy, oraz jego żona przyjęli go do siebie i zapewnili opiekę. René dostał pokój na poddaszu. Było to niepowtarzalnym połączeniem: trener nie tylko szkolił swojego bramkarza, ale i go wychowywał! Z dala od rodziców, poniekąd pozbawiony dzieciństwa, pod dachem byłego profesjonalnego bramkarza, którego w żadnym wypadku nie chciał rozczarować, Adler umacniał swój charakter. Praktycznie wszyscy, którzy go poznawali, byli poruszeni jego wyczuciem taktu i otwartością. Wyróżniał się na wszystkich szczeblach reprezentacji Niemiec i określano go jako wielki talent. ?Po tak niesamowitym sezonie on musiał jechać na mistrzostwa”, powiedział Andreas Köpke. René Adler nie był jednak w stanie w to uwierzyć: ?Jako profesjonalista grałem dopiero od półtora roku i myślałem sobie: ?Musisz pokazać więcej, aby załapać się na mistrzostwa Europy?”. Wtedy właśnie zapadła ta kuriozalna decyzja, żeby powołać mnie na turniej”.

Nie wiedziałby nawet, jak ma zachowywać się inaczej w stosunku do Roberta Enke, niż być uprzejmym i ukazywać mu szacunek. ?Nie widziałem siebie jako bramkarza na tym samym poziomie co Robbi”, przyznaje. Przed mistrzostwami powiedział sobie, że będzie się uczył od Lehmanna i Enke.

O książce:

Chwytająca za gardło historia bramkarza, męża i ojca.

Miał wszystko. Wielkie pieniądze, kochającą żonę, transfer do FC Barcelony, obietnicę gry na mundialu w bramce reprezentacji Niemiec. Na boisku powstrzymywał najlepszych napastników świata. Najgroźniejszy przeciwnik czaił się jednak zupełnie gdzie indziej…

Paraliżujący strach, przerażający ból po tragicznej śmierci ukochanej córeczki, lęk przed każdym następnym dniem. Nikt nie zauważył dramatu ponad ludzkie siły. Dopiero jego samobójstwo wstrząsnęło światem i wielu osobom otworzyło oczy na problem depresji.

Przejmująca opowieść o człowieku zbyt wrażliwym, aby żyć. Reng i Enke pisali tę książkę razem, chcąc pomóc ludziom zmagającym się z psychicznymi demonami. Robert nie zdążył już jej wydać. Jego przyjaciel zrobił to za niego.

Książka nagrodzona prestiżowym tytułem William Hill Sports Book of the Year. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów sportu.