BayArena
fot. www.bayer04.de

Mur berliński wciąż dzielił niemiecką stolicę na dwoje, gdy Bayer Leverkusen po raz ostatni przegrał z Borussią Mönchengladbach w lidze na jej stadionie, 25 lutego 1989 roku. Stefan Reinartz miał wówczas 55 dni, a aż czternastu piłkarzy obecnej kadry die Werkself nie było jeszcze na świecie.

Od tamtego dnia Bayer stoczył 22 ligowe pojedynki ze Źrebakami na ich terenie. Nie przegrał ani jednego z nich, choć zwyciężył tylko sześć razy przy szesnastu remisach. Na pocieszenie kibicom Borussii pozostają dwie wygrane u siebie w Pucharze Niemiec, jednak i w tym przypadku aptekarska klątwa dała o sobie znać – oba te spotkania zawodnicy z Mönchengladbach rozstrzygnęli na własną korzyść dopiero po serii rzutów karnych.

Jednak i rywale dysponują statystyką przemawiającą na ich korzyść: wygrali ostatnie osiem spotkań na własnym obiekcie. Pięć z nich do zera. Ponadto w tabeli rundy wiosennej drużyna Luciena Favre plasuje się na pierwszym miejscu z 33 punktami.

Dzisiejszy mecz będzie starciem dwóch systemów: Borussia lubi przyjmować ataki na własnej połowie, grać w oparciu o posiadanie piłki, a jednocześnie wyprowadzać szybkie i skuteczne kontry. Z kolei przymiotniki opisujące grę Bayeru Rogera Schmidta chyba wszyscy znamy na pamięć -Aptekarze mają grać szybką piłkę, atakować agresywnie wysokim pressingiem, kolokwialnie rzecz ujmując: nie cackać się z rywalem, tylko jak najszybciej strzelić bramkę po przejęciu futbolówki.

Sytuacja w tabeli jest bardziej komfortowa dla gospodarzy dzisiejszego meczu. Tracą oni ledwie dwa punkty do notującego dołek formy Wolfsburga, który jeszcze niedawno wydawał się pewniakiem do drugiego miejsca w tabeli. Tymczasem nawet Bayer, mimo wiosennego falstartu, dzięki ostatniej imponującej serii ligowych spotkań bez porażki ma realną możliwość wywalczyć na finiszu wicemistrzostwo. Mówił o tym niedawno Simon Rolfes, do piłkarzy dołączył na przedmeczowej konferencji prasowej trener, który przyznał, że Aptekarze znów mogą stać się „Vizekusen”, ale najpierw muszą pokonać Gladbach, by postawić sobie drugie miejsce za cel.

Zadanie niełatwe, Karim Bellarabi pauzuje za kartki, a w środku pola zieje ogromna dziura. Nie ma Gonzalo Castro, który leczy uraz. Przez kontuzję mięśniową Lars Bender jeszcze do niedawna trenował indywidualnie, dopiero wczoraj dowiedzieliśmy się, że będzie mógł zagrać ze Źrebakami. Wciąż jednak nie wiadomo, czy pomocnik będzie mógł rozpocząć mecz od pierwszych minut u boku Simona Rolfesa. Niewykluczone, że w wyjściowym składzie pojawi się znów Stefan Reinartz, którym jeszcze do niedawna Mönchengladbach wyrażało zainteresowanie w kontekście zastąpienia odchodzącego po sezonie do Leverkusen Christopha Kramera.

Kramer znajdzie się dziś w składzie drużyny, do której jest wypożyczony i jako profesjonalista, nie pozostawia kibicom die Werkself żadnych złudzeń zapowiadając, że sercem i głową pozostanie piłkarzem Borussii aż do końca wypożyczenia.

Wracając do kapitana Rolfesa, z nim w składzie zawodnicy Bayeru nie przegrali w tym sezonie żadnego meczu. Na siedemnaście spotkań z kończącym karierę pomocnikiem, Aptekarze wygrali dwanaście, pięciokrotnie remisując.

Wreszcie – mecz w Gladbach to nie tylko starcie dwóch systemów, dwóch uzdolnionych szkoleniowców, dwóch drużyn walczących o Ligę Mistrzów bez kwalifikacji. To również pojedynek bramkarski na naprawdę wysokim poziomie. Yann Sommer, pozyskany zeszłego lata z FC Basel, zanotował w tym sezonie 13 spotkań bez straty gola. Bernd Leno z kolei zachowywał czyste konto w piętnastu meczach. Lepszy jest tylko Manuel Neuer z wynikiem dwudziestu jeden pojedynków bez wyjmowania piłki z siatki.