BayArena
fot. www.bayer04.de

Po kolejnej, już piątej porażce w lidze, piłkarze Bayeru wracają do zmagań w rozgrywkach, w których, o dziwo, jeszcze w tym sezonie nie przegrali. Podopieczni Rogera Schmidta z sześcioma punktami zajmują po czterech kolejkach drugie miejsce w grupie E Ligi Mistrzów, tracąc do liderującego AS Monaco dwa oczka.

Ewentualna wygrana nad CSKA Moskwa w jutrzejszym wyjazdowym spotkaniu sprawi, że Aptekarze znajdą się jedną nogą w fazie pucharowej; zwłaszcza, jeśli Tottenham nie zdoła wygrać z Monaco. Awans, o który drżeliśmy przed ostatnim spotkaniem z londyńczykami, aktualnie wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Sęk w tym, że wykorzystywanie podobnych sytuacji i zaprezentowanie się z jak najlepszej strony w decydujących momentach sezonu nie jest raczej naszą najmocniejszą stroną, by przywołać w pamięci choćby zeszłoroczny występ przeciwko rezerwom Barcelony, który mógł nam dać awans z grupy LM. Jak się skończyło, chyba wszyscy pamiętamy.

Nie ma co jednak rozpamiętywać przeszłości. Tym bardziej, że jutrzejszy rywal też nie rzuca na kolana swoimi ostatnimi występami. Po porażkach w derbach Moskwy z Lokomotivem i Spartakiem, a także remisie z Amkarem, podopiecznym Leonida Sluckiego w końcu udało się odnieść zwycięstwo w lidze – 1-0 z przeciętnym Arsenalem Tula. CSKA aktualnie plasuje się w tabeli na trzeciej pozycji, tracąc do pierwszej lokaty (Spartak) aż dziewięć punktów.

Moskiewski klub to teoretycznie najsłabszy rywal Bayeru w grupie, niemniej u siebie rosyjskie zespoły są zawsze groźne i mogą urwać punkty każdemu. Tak przynajmniej utarło się myśleć, tymczasem CSKA w ostatnich dziesięciu meczach u siebie w Lidze Mistrzów wygrało zaledwie raz. Trzy ostatnie mecze na własnym terenie z niemieckimi ekipami zakończyły się dla jutrzejszych przeciwników porażką (dwukrotnie z Bayernem, raz z Wolfsburgiem).

To jednak historia, a ta będzie bez znaczenia, gdy jutro o 18:00 na stadionie w stolicy Rosji rozlegnie się pierwszy gwizdek arbitra. W drużynie Bayeru nie zagrają wracający wciąż do zdrowia Lars Bender, Stefan Kiessling (nabawił się ostatnio mięśniowego urazu uda), oraz piłkarze, którzy niedawno wrócili do dyspozycji Schmidta po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami: Vladlen Yurchenko i Joel Pohjanpalo. Mimo wszystko, kadra Aptekarzy wciąż wygląda solidnie, zwłaszcza że w podstawowej jedenastce zagra będący ostatnio w fantastycznej formie Julian Brandt. Na szpicy pewnie zobaczymy Chicharito, który w meczu z Lipskiem pojawił się na murawie dopiero w drugiej połowie, co było spowodowane faktem, iż zawodnik ten wrócił ze zgrupowania reprezentacji Meksyku raptem dzień przed meczem ligowym.

Czy trójka starająca się ciągnąć wózek z napisem „Bayer Leverkusen” do przodu, a więc Brandt, Chicharito i Kevin Kampl, będzie w stanie przeważyć jutro szalę zwycięstwa na stronę die Werkself? Miejmy nadzieję, inaczej zapewne znów czekać nas będą trudne dni związane ze spekulacjami dotyczącymi stabilności posady Rogera Schmidta, który przejadł się sporej części kibiców klubu. W końcu ile można żywić się agresywnym pressingiem i atrakcyjnymi spotkaniami – dla odmiany przydałoby się wygrać kilka spotkań z rzędu. Choćby były nudne jak flaki z olejem.