BayArena
fot. www.bayer04.de

„Jedyne możliwe do zdobycia trofeum” – tak Puchar Niemiec widzą członkowie zarządu Bayeru Leverkusen oraz trener pierwszej drużyny, Roger Schmidt, który w przedmeczowych wypowiedziach podkreśla, że zamierza po raz kolejny na poważnie powalczyć o finał rozgrywek w Berlinie. Przeszkodą na poziomie ćwierćfinału będzie Werder Brema.

Bayer przystąpi do meczu jako zdecydowany faworyt – gramy u siebie, a Werder to trzecia drużyna tabeli licząc od końca. Gdyby sezon zakończył się dziś, podopieczni Viktora Skripnika byliby zmuszeni walczyć o przetrwanie w Bundeslidze w barażach.

To jednak wciąż odległy scenariusz, a że mimo kiepskiej jesieni i kulawej obrony (41 straconych bramek, największa taka wartość w lidze ex aequo ze Stuttgartem) w drużynie dzisiejszych rywali wciąż tkwi potencjał, który na wiosnę zeszłego sezonu pozwalał im w pewnym momencie marzyć (bezskutecznie) o europejskich pucharach, piłkarze Werderu udowodnili na początku rundy. Po 3-1 z Schalke bremeńczycy zafundowali swoim fanom piłkarski thriller w meczu z Herthą Berlin, gdzie dwukrotnie gonili dwubramkową stratę (z 0-2 i następnie z 1-3), by ostatecznie zremisować 3-3.

Jednak w ostatniej kolejce Werder zdecydowanie przegrał na wyjeździe 1-5 z Borussią Mönchengladbach, tą samą drużyną, którą wyeliminował po dramatycznym boju (4-3) z poprzedniej rundy DFB-Pokal. Roger Schmidt apeluje, by nie oceniać bremeńczyków tylko i wyłącznie po tej klęsce.

Mocnym punktem Werderu jest przeżywający drugą młodość Claudio Pizarro, który w spotkaniu z Gladbach zdobył z rzutu karnego swoją 182 bramkę w Bundeslidze. Wkurzył tym samym wielu kibiców Bayeru, zrównując się na piątej pozycji w klasyfikacji strzeleckiej wszechczasów z legendą Aptekarzy, Ulfem Kirstenem.

W ekipie z Bremy zobaczymy znajome twarze. Clemens Fritz, kapitan Werderu, mający za sobą występy w Leverkusen, rozgrywa ostatni sezon w swojej karierze, prezentując wysoką, stabilną formę. Z kolei Levin Öztunali mimo takich sobie początków w nowym zespole, do którego jest wypożyczony do końca czerwca, przebił się do pierwszego składu drużyny Skripnika i coraz częściej słychać głosy, że dzisiejszy rywal chętnie przygarnąłby go na stałe. Menedżer Bayeru, Jonas Boldt, zdecydowanie zaprzeczył takiemu scenariuszowi obwieszczając, że wychowanek HSV – odwiecznego rywala Werderu – po sezonie wróci do Leverkusen.

Bayer w ostatnich trzech kolejkach stracił tylko jedną bramkę, Werder aż dziewięć. W dodatku bremeńczycy w każdym z trzech spotkań rundy wiosennej gonili wynik, ani razu nie wychodząc na prowadzenie. Determinacji i woli walki starczyło na Schalke i Herthę, zespoły z górnej połowy tabeli, ale już na wyjazd do Gladbach zabrakło pary w kotle. Źrebaki miały swój dzień i spokojnie punktowały rywala. Oby dzisiaj było podobnie, z rolą kata odgrywaną przez zawodników Bayeru, którzy zapewne wyjdą na murawę w swym najmocniejszym składzie.