BayArena
fot. www.bayer04.de

Mieliśmy zagrać odważniej i zagraliśmy, ale to nie wystarczyło – nawet w pierwszej połowie. Kilerzy z Manchesteru wypunktowali Bayer – ale i piłkarze Bayeru im w tym pomogli. Błędy indywidualne zadecydowały, że mistrzowie Anglii wyjeżdżają z Niemiec z trzema punktami. Na kolejkę przed końcem fazy grupowej sytuacja dla Aptekarzy nie jest wesoła. Niestety, nie są zdani tylko na siebie.

Przy pierwszej bramce gości zawinił zdecydowanie Stefan Reinartz, który beznadziejną stratą piłki w środku pola właściwie rozpoczął kontrę Manchesteru, która zakończyła się dokładnym dośrodkowaniem Rooney’a i bramką Valencii. Przy drugim trafieniu dla rywala zawinił Emir Spahić, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego ponownie Rooneya, powinien znacznie lepiej kontrolować lot futbolówki. Błędna ocena spowodowała, że skierował ją do własnej siatki. Leno przy żadnym z tych trafień nie miał nic do powiedzenia. Podobnie, jak przy kolejnych trzech.

Aptekarze dobrze rozpoczęli ten mecz: sytuację miał Kiessling, lepiej uderzyć mógł Son. Gdyby kilka akcji zakończyło się dokładniejszym podaniem, mielibyśmy klarowne sytuacje do zdobycia gola. Pierwsza bramka podcięła nam jednak skrzydła i gra straciła na płynności.

Na początku drugiej połowy jeszcze próbowaliśmy postawić się świetnie dysponowanemu temu dnia przeciwnikowi. Manchester jednak był przede wszystkim skuteczny i zachowywał wielki spokój pod bramką Bernda Leno. U nas zawiedli środkowy obrońcy, przede wszystkim Spahić, któremu drużyna Davida Moyesa ewidentnie ?nie leży”.

Lepiej mogli spisać się również środkowi pomocnicy, którzy zanotowali mnóstwo strat i niedokładnych podań.

Mistrzom Anglii trzeba oddać, że mieli ewidentnie swój bardzo dobry dzień. U nas odwrotnie – co chwilę runął jakiś filar mozolnie stawiany od początku sezonu. Trzeba to szybko naprawić.

0:5 to wynik bolesny, ale który nie skreśla nas z walki o awans do fazy play-off. Jednak w obliczu zwycięstwa Szachtara nie jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Choć trzeba przyznać, że przy równej liczbie punktów z ukraińską drużyną, która jest możliwa, w Lidze Mistrzów zostaje Bayer, bo w tym przypadku liczą się bezpośrednie mecze między zainteresowanymi zespołami.

Obliczenia na razie jednak schodzą na dalszy plan. Przede wszystkim trzeba się pozbierać – na Bundesligę, na Puchar Niemiec, na mecz z Dortmundem, a potem na bardzo trudny wyjazd do Hiszpanii.

Przed nami cholernie ważne i ciężkie tygodnie.