BayArena
fot. www.bayer04.de

Po serii siedmiu ligowych wygranych z rzędu piłkarze Bayeru zgubili punkty na stadionie lokalnego rywala, FC Köln. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1, a jedyną bramkę dla Aptekarzy zdobył będący ostatnio w niezłej formie Julian Brandt.

Trzeba to przyznać: mecz z zespołem z Kolonii nie był najlepszym w wykonaniu podopiecznych Rogera Schmidta. Ataki nie kleiły się tak, jak w ostatnich spotkaniach, zaś skrzydła były wyjątkowo pasywne (kiepski występ zaliczył Heung-Min Son, zmieniony na początku drugiej połowy). Wyjątkiem była lewa flanka, na której jak zwykle śmiało poczynał sobie Wendell – niestety, żadna z jego wrzutek w pole karne nie została zamieniona na bramkę.

Die Werkself zaliczyli niezły początek. Choć klarownych sytuacji nie odnotowano, Kyriakos Papadopoulos, Hakan Calhanoglu i Lars Bender zdołali oddać celne strzały na bramkę Timo Horna. Niestety, im dalej w mecz, tym bardziej walka na boisku stawała się wyrównana. Gospodarze groźnie kontrowali, a w 29. minucie tylko wyśmienita interwencja Bernda Leno powstrzymała Yuyę Osako od zdobycia bramki mocnym strzałem z ostrego kąta. Prób Kozłów było więcej, ale najczęściej były to fatalne pudła Marcela Risse.

Na pięć minut przed zejściem do szatni zawodnicy Bayeru otrzymali rzut karny, gdy w szesnastce rywali, potrącony przez Dominica Maroha, upadł Stefan Kiessling. Do piłki podszedł Hakan Calhanoglu, ale jego uderzenie wybronił golkiper FC; Horn odbił piłkę przed siebie, lecz przytomna reakcja obrońców zapobiegła dobitce.

Znacznie więcej działo się po przerwie. Zawodnicy FC Köln przejęli inicjatywę i kilkoma groźnymi wypadami na połowę Aptekarzy udowodnili, że wcale nie mają zamiaru liczyć na łagodny wymiar kary. W 57. minucie spotkania tylko dobrze ustawiony Roberto Hilbert zapobiegł utracie gola przez zespół z Leverkusen – zmierzająca do bramki piłka odbiła się od jego twarzy i wyszła w pole.

Roger Schmidt postanowił zareagować, wprowadzając na boisko najpierw Juliana Brandta (zmienił niewidocznego Sona), a następnie Josipa Drmica, który w 60. minucie zastąpił kapitana, Simona Rolfesa. Chwilę później padł gol dla Bayeru. Karim Bellarabi zamarkował uderzenie zza pola karnego, nieoczekiwanie dla defensorów z Kolonii wykładając piłkę Brandtowi. Młody skrzydłowy oddał soczysty strzał, przy którym Horn nie miał nic do powiedzenia.

Już kilka minut później nastroje wśród kibiców Bayeru uległy pogorszeniu, gdy kontuzję ramienia odniósł Kyriakos Papadopoulos. Grek upadł niefortunnie na lewą rękę i musiał zejść z boiska. Zastąpił go Tin Jedvaj.

Bayer po zdobyciu bramki nie ustawał w atakach – najlepszą szansę miał Karim Bellarabi (69.), który po pojedynku z obrońcą FC wyszedł sam na sam z Timo Hornem. Prowadzący to spotkanie Deniz Aytekin dopatrzył się jednak faulu reprezentanta Niemiec. Roger Schmidt, delikatnie rzecz ujmując, nie był zachwycony taką decyzją arbitra. W odpowiedzi na tę akcję indywidualnym zrywem popisał się Risse, jednak wieńczący jego dryblerskie popisy strzał okazał się słaby i łatwy do obrony przez Leno. Zawodnik ten uderzał dziś wyjątkowo kiepsko, ale z kolei jego wybicie piłki ze środkowej strefy boiska o mały włos nie zaskoczyło bramkarza SVB – piłka na szczęście minęła bramkę.

Swoje szanse mieli też napastnicy obu drużyn. Najpierw po uderzeniu Larsa Bendera i podbiciu piłki przez interweniującego obrońcę Kozłów, do uderzenia głową ruszył Stefan Kiessling (73.), posyłając ją obok wychodzącego z linii Horna. Niestety, „Kiess” minimalnie chybił. Dwie minuty później również głową przestrzelił Anthony Ujah, który wyskoczył do dośrodkowania z rzutu rożnego.

Wydawało się, że Aptekarze nie będą mieć większych problemów z dowiezieniem do końca rezultatu, który dałby im ósme ligowe zwycięstwo z rzędu. Stało się jednak inaczej. W 83. minucie Ömer Toprak we własnym polu karnym przegrał pojedynek główkowy z Ujah, a ten dograł do ustawionego na piątym metrze Barda Finne. Niefortunnie poślizgnął się Jedvaj, pilnujący Norwega, który mając przed sobą już tylko Bernda Leno, bez żadnych kłopotów wpakował piłkę do siatki.

Gospodarze przycisnęli w końcówce, choć żadnych naprawdę groźnych okazji sobie nie stworzyli. Piłkarze Bayeru opanowali sytuację w doliczonym czasie gry, jednak nie pokusili się o uderzenie na bramkę. Wynik remisowy należy uznać za sprawiedliwy, choć po takiej serii trzypunktowych zdobyczy, nie może zadowolić żadnego kibica Aptekarzy.