BayArena
fot. www.bayer04.de

Po bolesnym laniu w Lidze Mistrzów, wracamy na boiska Bundesligi. Aptekarze pozostają ciągle jednak na swoim stadionie, gdzie podejmą przedostatni zespół Bundesligi, 1. FC Nurnberg.

Okazja do przełamania wydaje się więc najlepsza z możliwych. Złośliwi przypomną oczywiście przegraną Bayeru z Eintrachtem Braunschweig w tym sezonie, ale należy wierzyć, że wszyscy – sztab szkoleniowy i piłkarze – wyciągnęli odpowiednie wnioski po tamtym meczu i w dzisiejsze popołudnie żadnej przykrej niespodzianki na własnym obiekcie nie sprawią.

Sami Hyypia ciągle jednak nie będzie mógł skorzystać z Sidneya Sama, który według obecnych prognoz wróci do gry dopiero w połowie grudnia, podobnie zresztą jak Stefan Reinartz. Treningi wznowił już Sebastian Boenisch, ale i z jego usług nie będzie mógł skorzystać fiński trener.

Norymberga przyjeżdża zaś w najsilniejszym składzie. Brakuje co prawda w kadrze Hanno Balitscha, byłego piłkarza Bayeru, ale został on już na początku sezonu zesłany do zespołu rezerw.

Pomimo możliwości skorzystania z optymalnego zestawienia, pracujący od miesiąca Gertjan Verbeek nie ma powodów do optymizmu. Jego klub jest jedynym w Bundeslidze, który w tym sezonie nie wygrał ani jednego meczu. Ta sztuka Norymberdze nie udała się nawet w Pucharze Niemiec, w potyczce ze słabiutkim SV Sandhausen. Pomimo tego, warto zauważyć, że z meczów wyjazdowych nasi rywale tylko dwukrotnie wracali bez punktów – dokładnie tyle samo co … Bayer.

Aptekarze wygrali ostatnie trzy potyczki z Nurnberg. Co ciekawe, najlepszym strzelcem naszej drużyny w meczach z tym rywalem jest Stefan Kiessling, który do Leverkusen trafił właśnie z Norymbergi i strzelił byłemu klubowi już dziewięć goli. Przypomnijmy, że tą samą drogą podążył Philipp Wollscheid, który ma wybiec dziś w podstawowym składzie, zastępując Emira Spahicia, który słabo zaprezentował się w środowy wieczór Ligi Mistrzów.

Norymberga potrafi być dla Aspiryn bardzo niewdzięcznym przeciwnikiem. Przypomnijmy sobie sezon 2009/2010 i 25. kolejkę zmagań. To właśnie wtedy rywal Bayeru sprawił ogromną niespodziankę, przerywając – rekordową wtedy – serię 24 meczów bez porażki od początku sezonu Aspiryn.

Tak zaczął się spadek formy naszej drużyny, która tylko do końca sezonu doznała później jeszcze czterech porażek i marzenia o mistrzowskim tytule znów trzeba odłożyć na lata kolejne.

Nurnberg jest w kryzysie, ale nie wolno go lekceważyć. Miejmy nadzieję, że Sami Hyypia ponownie pokaże, ze potrafi pozbierać drużynę po porażce. W dwóch poprzednich takich przypadkach w tym sezonie robił to bardzo dobrze.