BayArena
fot. www.bayer04.de

Już w najbliższą sobotę wyjazdowym starciem ze Sportfreunde Lotte w Pucharze Niemiec Bayer rozpocznie pierwszy mecz o stawkę w sezonie 2015/16. Drużyna na koniec okresu przygotowawczego pokusiła się o dwa przekonujące zwycięstwa w sparingach, jej gra wygląda coraz lepiej, niemniej nastroje wśród kibiców Aptekarzy nie są obecnie najlepsze.

Wszystko przez kontuzję, jakiej podczas towarzyskiego meczu z Chievo na Haberlandzie nabawił się Ömer Toprak. Obrońca Bayeru zaraz po zdobytej przez siebie bramce złapał się za udo i po chwili zniknął w tunelu, zastąpiony na murawie przez Kyriakosa Papadopoulosa. Pierwsze doniesienia nie były optymistyczne, a dziś, dwa dni po kontuzji, wiemy już, że Turek opuści start sezonu. Wedle najgorszego scenariusza, może mu przepaść nawet cała runda jesienna.

Co oznacza absencja Topraka dla linii defensywnej Bayeru? Wypada z niej lider, jedna z czołowych postaci całej drużyny, która w porównaniu do zeszłego sezonu znacznie odmłodniała. Ömer pełni w otoczeniu młodszych kolegów rolę lidera, weterana ligowych potyczek. Jeśli chodzi o personalia, kandydatów do wypełnienia luki nie brakuje. W końcu między innymi po to sprowadzono z HSV Jonathana Taha. Kapitan niemieckiej reprezentacji U19 ma ogromny potencjał, co potwierdził solidnym występem przeciwko Chievo Werona w niedawnym sparingu. Dostrzegło to również DFB – nowy obrońca Aptekarzy został w zeszłym tygodniu nagrodzony złotym medalem Fritza Waltera jako najlepszy niemiecki młody piłkarz 2015 roku. Przypomnijmy, że to nie pierwsze takie wyróżnienie dla naszego zawodnika. Rok temu wyróżnieni w tym samym plebiscycie zostali Julian Brandt i Levin Öztunali. Co potwierdza, że Bayer może i nie jest w stanie wychowywać piłkarzy mogących przebić się do pierwszej jedenastki klubu, niemniej dobrze sobie radzi w pozyskiwaniu talentów od ligowych konkurentów.

Sparing z Chievo – przekonująca wygrana Bayeru

Wróćmy do sobotniego meczu towarzyskiego z Chievo. Bayer wygrał gładko 3-1, prezentując ciekawy, atrakcyjny futbol na tle niemrawych przedstawicieli Serie A. 3214 kibiców na wypełnionym po brzegi stadionie imienia Ulricha Haberlanda nie musiało długo czekać na gola. Już w 5. minucie prowadzenie Bayerowi strzałem z bliskiej odległości dał Admir Mehmedi. Szwajcar rozpoczął spotkanie jako napastnik (Stefan Kiessling zaczął mecz na ławce), choć często schodził do boku, skupiając się bardziej na rozgrywaniu piłki pod polem karnym rywala, niż na roli klasycznego „żądła”, mającego wykańczać akcje konstruowane przez kolegów.

Chievo grało defensywnie, ale w pierwszej połowie potrafiło się z powodzeniem wypuścić pod bramkę gospodarzy. Dwukrotnie Bernd Leno zmuszony był do zademonstrowania swych umiejętności bramkarskich, zbierając zasłużone brawa od widowni. Za trzecim razem skapitulował. Na czystą pozycję wyszedł Paul-Jos? Mpoku, który skutecznie wykończył kombinacyjną akcję swego zespołu (39.).

Ledwie dwie minuty później Aptekarze znów wyszli na prowadzenie. Do rzutu wolnego podszedł Wendell (Hakan Calhanoglu pojawił się na boisku dopiero po przerwie). Brazylijczyk popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem z prawego skrzydła, po którym nastąpiła przywołana już wcześniej sytuacja – Ömer Toprak zdobył bramkę, a potem opuścił boisko na skutek urazu.

Po przerwie trener Schmidt stopniowo wymieniał cały skład, a jego zawodnicy z każdą chwilą podkreślali swą dominację na murawie. Nie było już głupich błędów w obronie, a im bliżej końcowego gwizdka tym więcej sytuacji dla die Werkself. Nie przynosiły one pożądanego rezultatu w postaci gola, aż wreszcie w 81. minucie rozgrywający bardzo dobre spotkanie po wejściu na boisko po przerwie Giulio Donati posłał precyzyjne dośrodkowanie na głowę Stefana Kiesslinga. Obrońcy odpuścili bliskie krycie „Kiessa”, zatem skończyło się ładną bramką, która ostatecznie ustaliła wynik meczu.

Skład Bayeru:

Leno ? Hilbert (46. Donati), Toprak (46. Papadopoulos), Tah (87. Boeder), Wendell (65. Boenisch) ? Kramer (65. Ramalho), Bender (65. Ryu) ? Bellarabi (46. Calhanoglu), Brandt (65. Kruse), Son (46. Kießling) ? Mehmedi (85. Yurchenko).

Aranguiz o krok od Bayeru?

Co jeszcze działo się wokół klubu w ostatnich dniach? Kibice w Leverkusen zacierają ręce po ostatnich wypowiedziach Charlesa Aranguiza. Utalentowany reprezentant Chile stawia sprawę jednoznacznie – chce trafić do Bayeru, a oferta, jaka wpłynęła do Internacional Porto Alegre z angielskiego Leicester City absolutnie go nie interesuje.

– Na ten moment pozostaję w kontakcie jedynie z Bayerem i wolę grać w Niemczech – powiedział piłkarz w wywiadzie udzielonym brazylijskiej telewizji RBS. Kiepska to wiadomość dla kibiców Leicester i Olympique Marsylia (również i ten klub wymieniano jako chętny na usługi chilijskiego pomocnika), kiepska także dla jego aktualnego pracodawcy, który liczył na 15 milionów euro oferowanych przez przedstawicieli klubu z Premier League. Wedle niektórych informacji, czwarta siła Bundesligi poprzedniego sezonu oferuje za Aranguiza raptem około 10 milionów.

Aranguiz sam postawił Bayer w niezwykle dogodnej pozycji negocjacyjnej deklarując, że jeśli nie trafi do Leverkusen, zostanie w obecnym klubie, z którym ma kontrakt do 2017 roku. Wiele wskazuje na to, że zawodnik z Chile niebawem przeniesie się do Bundesligi, szkoda tylko, że zamiast szybkiego transferu mieliśmy przedłużający się poker, wypełniony całym mrowiem medialnych spekulacji. Pomocnik nie załapał się na żaden sparing Bayeru i jeśli dołączy do klubu, to już w trakcie rozgrywek. Znając jednak jego klasę, którą potwierdził choćby na niedawnym Copa America (Chile z Aranguizem w podstawowej jedenastce wygrało turniej, którego było gospodarzem), nie powinno to być większym problemem.

Völler znów „szokuje”

Przed startem sezonu w Niemczech mówi się sporo o Rudim Völlerze. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi dyrektor sportowy Bayeru naskoczył niedawno publicznie na Marcella Jansena, który jakiś czas temu ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie całkiem jeszcze młody wiek byłego już zawodnika HSV – 29 lat.

– Ten, kto tak robi, nigdy nie kochał futbolu – stwierdził Völler. Na odpowiedź Jansena nie trzeba było długo czekać: – Nigdy nie powiedziałem, że kończę z futbolem. Zadecydowałem tak z powodu obecnego biznesowego modelu futbolu. Kocham i zawsze będę kochał piłkę nożną.

Jedna z niemieckich gazet, Spiegel, zorganizowała na swojej stronie internetowej sondę, w której kibice mogli zadecydować, czy Rudi Völler miał słuszność. W momencie powstania artykułu oddano w niej 41464 głosy. Aż 88,66% uważa, że decyzja o zakończeniu kariery to decyzja tylko i wyłącznie Marcella Jansena i nic Völlerowi do tego. Jedynie 1,75% podziela zdanie dyrektora sportowego Aptekarzy.

Wychodzi na to, że po mniej więcej roku „spokoju”, podczas którego udzielił kilku ciekawych wywiadów, Rudi Völler znów zaczyna pleść w mediach, co mu ślina na język przyniesie… Choć cała wypowiedź wydaje się z drugiej strony nadmiernie rozdmuchana przez rozkochane w kontrowersjach niemieckie tabloidy.