BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer znaczy dla niego tyle, ile on znaczy dla Bayeru. Nieistotny jest wynik, czy też, która drużyna wygrała w pożegnalnym meczu genialnego piłkarza… Wygrał Bayer 04 Leverkusen. Wygrała żywa legenda naszego klubu. Nr 25, ?Weiße Brasilianer”, ?Schnix”, po prostu Bernd Schneider.

Przygotowania do meczu trwały długo. Lista gwiazd, które miały przybyć do Leverkusen, była bardzo bogata. A że wielu z piłkarzy przyjęło zaproszenie – przybywając na BayArenę, mimo tego, że jeszcze w ubiegły weekend rozgrywali mecze ligowe – świadczy to tylko o szacunku oraz niezwykłym koleżeństwie w stosunku do Bernda.

Oprawa całego meczu była fenomenalna. Tym milej, że szykowali ją również członkowie naszego FanClubu, którzy przebywali w Leverkusen. ?Santo Subito” wzniesione tuż za bramką, oddaje całe uczucie kibiców w stosunku do Bernda Schneidera. A przecież po boisku w tym czasie biegały również inne ikony naszego klubu, takie jak Ulf Kirsten, czy Carsten Ramelov. Bernd schodząc z boiska przy zgaszonych światłach i utworze ?You’ll never walk alone”, ze łzami w oczach zrobił honorową rundę wokół BayAreny.

Taką samą robią zwycięzcy Igrzysk Olimpijskich, czy Mistrzostw Świata. Jemu tych zwycięstw niestety zabrakło. Był drugi w Lidze Mistrzów, drugi w Bundeslidze, drugi w Pucharze Niemiec – zawsze z Bayerem. Drugi był też również na Mistrzostwach Świata. Wiecznie drugi, ale dla nas zawsze pierwszy – bo większość z nas, właśnie jego jest w stanie zapamiętać jako pierwszą legendę ?Aptekarzy”, którą się obserwowało kibicując Bayerowi.

Być może mało który kibic, nie interesujący się Bundesligą, zdaje sobie sprawę z ogromnych umiejętności Schneidera. Niesamowita technika, efektowny i efektywny drybling, spokój w grze, do tego walka do samego końca i oddanie dla drużyny – to walory, które wyniosły Schneidera przed szereg niemieckich piłkarzy, udowadniając krytykom, że piłkarz z Niemiec potrafi dorównać niedoścignionym, mogłoby się wydawać Brazylijczykom, pod względem piłkarskiego artyzmu.

?Biały Brazylijczyk” zakończył sambę w 79 minucie swojego pożegnalnego meczu. Pewnie nigdy by sobie nie darował, gdyby nie mógł zagrać na przebudowanej BayArenie. Przebudowy nie wymaga obecna drużyna Bayeru. Potrzeba jej tylko kolejnych takich numerów, jak ?25″, którzy z oddaniem, bez względu na wszystko, pozostaną w Leverkusen do końca kariery.

***

Z dziennikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że padł wynik 6:5 dla drużyny All-Star Schneidera, który w pierwszej połowie grał w ekipie zwycięzców, a w drugiej już w Bayerze, który po raz pierwszy zaprezentował się w koszulkach na nowy sezon. ?Schnix” zdobywał bramki dla każdej z ekip.

 

Bayer 04 Leverkusen – Schneider-Allstars 5:6 (1:3)

Bramki: Derdiyok (25), Castro (54, 58), Schneider (59, 60 – rzut karny) – Ze Roberto (8), Schneider (19,28) Kirsten (57), Berbatov (65), Rink (75).

Bayer 04: Fernandez (46. Giefer/61. Bobel) – Sarpei (46. Schwaab), Friedrich (46. Hyypiä), Sinkiewicz, Kadlec (46. Koronkiewicz) – Zdebel (46. Reinartz), Bender (46. Petsos) – Kaplan (46. Schneider/79. Renato Augusto), Kroos (46. Castro) – Helmes (46. Kießling), Derdiyok (46. Lasogga).

Schneider-Allstars: Bräutigam (46. Lehmann) – Bindewald (27. Gebhardt/54. Zimmermann), Nowotny, Zivkovic (61. Schur), Placente (52. Babic) – Schneider (46. Beinlich), Ramelow (61. Brinkmann), Hamann (46. Ziegner/66. Ballack), Zé Roberto – Neuville (25. Berbatov), Bastürk (31. Kirsten/58. Rink).

Widzów: 20 000.

Martin Huć