BayArena
fot. www.bayer04.de

Po emocjach związanych z orzeczeniem komisji dyscyplinarnej DFB wobec Rogera Schmidta i Rudiego Völlera, nadszedł czas na walkę o 1/8 finału Ligi Europy. Widoki Bayeru na awans są całkiem niezłe. Po jednobramkowym zwycięstwie w Lizbonie Aptekarze zagrają w rewanżu przed własną publicznością.

Kibice Bayeru wiedzą jednak swoje i zapewne niewielu wśród nich niepoprawnych optymistów. W tym sezonie zbyt często zdarzały nam się rozmaite potknięcia, byśmy mogli przystąpić do jutrzejszego starcia z liderem portugalskiej ligi bez cienia obawy o wynik. Radość z sukcesu sprzed tygodnia (1-0 ze Sportingiem w Lizbonie przed meczem wzięlibyśmy w ciemno bez większego wahania) wkrótce zostanie zastąpiona przez nerwówkę i wypominanie piłkarzom, że przecież można było wykorzystać grę w przewadze i słabszy dzień rywala w pierwszym spotkaniu. A potem rozlegnie się pierwszy gwizdek arbitra (miejmy nadzieję, że Francuz Rudy Buquet będzie miał mniejsze parcie na odciśnięcie piętna na widowisko i zadowoli się niewdzięczną rolą tego, którego nie widać, zamiast wzorem Felixa Zwayera dokonywać dramatycznych gestów stawiających go w błysku fleszy) i wszyscy zaczniemy się zastanawiać, który z dwóch Bayerów z tego sezonu zobaczymy. Oby był to zespół, który wyeliminował Lazio i w ostatnim meczu pokonał Sporting, a nie ten tracący punkty ze średniakami i marnujący liczne sytuacje pomimo optycznej przewagi.

Podczas jutrzejszego meczu Aptekarzami z ławki rezerwowych będzie dowodził naturalnie Roger Schmidt, ukarany tylko odnośnie rozgrywek ligowych. Pytanie, czy negatywne emocje związane z jego weekendowym „popisem” nie odbiją się na grze zespołu – do końca nie wiemy, czy i jaki wpływ całe medialne zamieszanie może mieć na morale w szatni.

Na pewno sporym osłabieniem będzie brak Ömera Topraka i Kevina Kampla, którzy leczą kontuzje. Forma Turka ostatnio rozkwitła, stał się prawdziwą opoką defensywy, grając nie tylko solidnie, ale i efektownie (mecz z Bayernem). Ile znaczy Kampl, każdy widzi. Druga linia teoretycznie jest mocno obsadzona, ale Christoph Kramer jest cieniem samego siebie z poprzedniego sezonu, Charles Aranguiz i Lars Bender są kontuzjowani, a Andre Ramalho na razie nie potwierdza, by mógł być dla klubu czymś więcej niż uzupełnieniem kadry. Można próbować przestawiać do pomocy Hakana Calhanoglu czy Kyriakosa Papadopoulosa, postawić na młodego Marlona Freya, ale żaden z nich nie ociera się o wkład, jaki do gry Leverkusen wnosi utalentowany Słoweniec.

Jest wszak i dobra wiadomość. Wspomniany przed chwilą Bender wraca do zdrowia, na konferencji prasowej Roger Schmidt nie wykluczył włączenia go do kadry meczowej. O pierwszym składzie jednak raczej nie ma mowy.

Na koniec warto odnotować kiepską dyspozycję Sportingu w meczach przeciwko niemieckim drużynom na ich terenie. Klub z Lizbony rozegrał dotychczas jedenaście spotkań w Niemczech. Bilans: dziesięć porażek i remis. Oby statystyka po jutrzejszym pojedynku nie uległa drastycznej zmianie. Początek spotkania o 19:00.