BayArena
fot. www.bayer04.de

Obyło się bez niespodzianki: Aptekarze bez większego trudu – choć z przejściowymi kłopotami – rozprawili się z SpVgg Unterhaching, pokonując na wyjeździe czwartoligowców 3-1. Bramki dla gości zdobywali Chicharito, Stefan Kiessling i Karim Bellarabi.

Mecz zaczął się z piętnastominutowym opóźnieniem, jako że autokar klubu z Leverkusen nie zdołał dojechać na miejsce na czas. Sędzia Jochen Drees czekał jednak cierpliwie na przyjazd gości, którzy, gdy już znaleźli się na murawie, ruszyli do ciągłych ataków. Jako pierwszy przed szansą na strzelenie gola stanął bohater barwnych spekulacji z ostatnich kilku dni, Stefan Kiessling. Snajper-legenda Aptekarzy po spotkaniu z klubowymi włodarzami ostatecznie zadecydował o pozostaniu w Leverkusen. Ostatecznie przyszłość „Kiessa” ma się wyjaśnić na początku przyszłego roku, tymczasem w meczu z Unterhaching napastnik z numerem 11 na plecach udowodnił, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Kiessling wydatnie przyczynił się do awansu, notując na swoim koncie bramkę i asystę. Zanim to jednak nastąpiło, zmarnował niezłą okazję do otwarcia wyniku, gdy w 9. minucie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła w wykonaniu Giulio Donatiego świetnie przepchnął się między obrońcami, następnie uderzył jednak z bliskiej odległości ponad poprzeczką.

Okres naporu Bayeru przyniósł również groźny strzał Chicharito (14.), jednak dobrze ustawiony przy bliższym słupku był golkiper gospodarzy, Stefan Marinovic. Nowozelandczyk zbił piłkę na rzut rożny. Między 20. a 30. minutą spotkania do głosu doszli zawodnicy Unterhaching. W 24. minucie po rzucie wolnym zakotłowało się w polu karnym Bayeru, orientację w sytuacji na moment stracił Bernd Leno, którego o mały włos nie przelobował Markus Einsiedler. Na wysokości zadania stanął Admir Mehmedi, wybijając piłkę z linii bramkowej.

W 27. minucie sprawy przybrały najgorszy z możliwych obrotów dla Aptekarzy. Gospodarze przeprowadzili kolejną ofensywną akcję, zakończoną sparowaniem strzału przez Leno, który okazał się bezradny wobec dobitki Maximiliana Bauera. Ku bezgranicznej radości kibiców zgromadzonych tłumnie na niewielkim stadionie, klub z Regionalligi, który miał już w tegorocznym pucharze na swym rozkładzie zdecydowanie wyżej od siebie notowane ekipy (Ingolstadt, RB Leipzig), wyszedł na prowadzenie.

Euforia nie trwała długo, Bayer rzucił się do odrabiania strat, a gorliwość w przedostawaniu się pod pole karne rywali tym razem pokryła się z efektywnością. Minęły cztery minuty od trafienia Bauera, gdy przyjezdni przeprowadzili akcję jak z podręcznika: Christoph Kramer dośrodkował z prawej strony boiska na dalszy słupek, gdzie piłkę głową do środka zgrał Stefan Kiessling. Chicharito, który po raz kolejny błysnął snajperskim instynktem, mocnym strzałem z bliska dopełnił formalności, zdobywając swoją osiemnastą bramkę dla Aptekarzy w dwudziestym pierwszym oficjalnym meczu – miażdżący bilans.

Szturm Bayeru w końcówce pierwszej połowy mógł przynieść kolejne trafienie reprezentanta Meksyku, jednak po jego strzale kapitalnie interweniował Marinovic (44.), zbijając futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później przed szansą na gola – niewykorzystaną – stanął Kiessling.

Podopieczni Rogera Schmidta po przerwie wrzucili kolejny bieg i już po dziesięciu minutach od wznowienia gry wyszli na prowadzenie. Stefan Kiessling wbiegł w pole karne rywala jak do siebie i bezczelnie prostym strzałem w krótki róg wpakował piłkę do siatki. W 60. minucie z kolei niecelnie uderzał Karim Bellarabi, który tradycyjnie już popisywał się przez całe spotkanie efektownymi rajdami między defensorami przeciwnika. Szkoda, że z wykańczaniem sytuacji nie szło mu już tak dobrze… Do czasu.

Ale nie uprzedzajmy faktów. W miarę zbliżania się końcowego gwizdka arbitra naturalną koleją rzeczy do głosu na połowie przeciwnika częściej dochodzili gospodarze. Nie przełożyło się to na żadną stuprocentową sytuację, a optyczna przewaga Unterhaching dobiegła końca wraz z 79. minutą, gdy po ostrym wślizgu w Kevina Kampla drugą żółtą kartkę zobaczył Ulrich Taffertshofer. Wobec przewagi liczebnej nie sposób było się dłużej bronić przed czwartoligowcem, zatem Bayer znów przeszedł do ofensywy. W 83. minucie wynik spotkania ustalił Bellarabi, który wbiegł w pole karne gospodarzy z prawej strony i mocnym uderzeniem w długi róg pokonał Marinovica.

Aptekarzom udała się więc zemsta za historyczną porażkę z ostatniej kolejki sezonu 1999/2000, gdy to właśnie negatywny wynik z meczu z Unterhaching zadecydował o zaledwie wicemistrzostwie dla Bayeru.