BayArena
fot. www.bayer04.de

Niezwykły splot wyników Bundesligi w ostatnich tygodniach sprawił, że zwyciężając dziś z Ingolstadt, do trzeciej w tabeli ekipy z Hoffenheim będziemy tracić już tylko cztery punkty, a do naszego największego rywala z Kolonii tylko punkt. A przecież w środę gramy z nim derby.

Sześć punktów w dwóch ostatnich spotkaniach tego roku to absolutne ultimatum dla trenera i drużyny. Do zdrowia wrócił Kampl, Roger ma z kogo wybierać, więc i Ingolstadt, i Kolonii należy pokazać miejsce w szeregu.

Oczywiście łatwo nie będzie. Największym rywalem jesteśmy bowiem sami dla siebie. Jeśli dziś jest nasz dzień, trzy punkty mamy w kieszeni. Jeśli tylko coś od razu nie zaiskrzy w grze, czekają nas męczarnie przed ekranami.

Ingolstadt zagra najmocniejszym niemal składem. Zabraknie tylko pauzującego za kartki, czekającego na pierwszego gola w sezonie napastnika Leckiego.

U nas do treningów wrócił już Karim Bellarabi. W kadrze meczowej oczywiście go jeszcze nie będzie. Karim w tygodniu zaznaczył jednak mocno swój powrót do zajęć z drużyną, bo… pobił się z Roberto Hilbertem. Całe szczęście w sumie, że dziś obaj nie będą musieli się godzić na prawej flance boiska.

Ingolstadt zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Ma tylko dwie wygrane i dziewięć zdobytych punktów. W ubiegłym sezonie Bayer z ówczesnym beniaminkiem wygrał dwukrotnie, ale za każdym razem w męczarniach – najpierw 3:2 jesienią i wiosną 1:0.

Dziś styl jest jednak najmniej ważny. Zainkasujmy komplet punktów i w dobrych nastrojach przystąpmy do derbowej środy.