BayArena
fot. www.bayer04.de

Powtarzamy się nieco z tytułami, ale… generalnie powinniśmy w tym momencie jedynie się zastanawiać: zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce w grupie. Mamy na razie trzecie, z mizernym dorobkiem trzech punktów po bezbramkowym remisie 0:0 z Tottenhamem w setnym meczu Bayeru w Lidze Mistrzów.

Zaczęliśmy świetnie. Z agresywnym pressingiem, dyktując warunki jak na gospodarzy przystało. Niewiele z tego jednak wynikało. W pierwszej połowie ograniczyliśmy się do groźnych strzałów Kampla i Chicharito. Brakowało zagrożenia z pola karnego, a mieliśmy przecież od początku na boisku dwóch napastników.

Tottenham atakował groźniej. Wpakował nawet piłkę do siatki, ale sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną. Dwukrotnie w jednej sytuacji rewelacyjnie ratował nas Leno. Problemy miał Henrichs. Goście jakby z większym luzem podeszli do tego spotkania, choć generalnie pierwsza połowa rozczarowała.

Za to w drugiej… W drugiej oglądaliśmy Bayer (prawie) taki, jaki chcielibyśmy zawsze oglądać. Prawie, bo fajnie byłoby czasami się jeszcze cieszyć z bramki. Przypomniał nam się mecz z Monaco. Przypomniał się aż tak bardzo, że w okolicach 80. minuty niżej podpisany był pewny, że Tottenham za moment wbije zwycięską bramkę.

Bayer grał z polotem, agresywnie, skutecznie, szybko, rozmaicie. Strzały z daleka, kombinacyjne akcje, był nawet rajd Kiesslinga – chyba jeden z lepszych, jakie wykonał w karierze. Ale zabrakło bramek. Dwukrotnie blisko był Toprak, blisko był Kiessling, próbował z dystansu Mehmedi, oczywiście swoje okazje miał Chicharito. Raz nawet wznosiliśmy ręce w geście triumfu, ale piłka „tylko” w 3/4 swojej objętości raczyła przekroczyć linię bramkową. Gola nadal nie było. Należał się nam nawet rzut karny po zagraniu ręką Danny’ego Rose’a. Ale rzutu karnego nie było. Jakby naszym feralnym przeznaczeniem było w tej Lidze Mistrzów tylko remisowanie.

Szkoda. Szkoda przede wszystkim Rogera Schmidta, bo za moment zacznie mu się robić nieco gorąco na stanowisku, a jakoś tak można mieć wrażenie, że on puzzle układa dobrze, ale jakiś chochlik ciągle je próbuje tasować. Sytuacja nie jest beznadziejna w tabeli naszej grupy, ale no w końcu przydałoby się wygrać. Aby tak było – należy zacząć zdobywać gole. Skuteczność panowie – naprawdę, tego nam w tej chwili potrzeba najbardziej. Wtedy wiele problemów pójdzie w zapomnienie.