BayArena
fot. www.bayer04.de

Koniec czarnej serii! Po trzech ligowych porażkach, nadeszła kolej na zwycięstwo. Bayer Leverkusen skromnie pokonał na własnym boisku FSV Mainz 1:0. Swoją premierową bramkę w Bundeslidze strzelił Javier Hernandez.

Fani Bayeru nie musieli długo czekać na rehabilitację po niedzielnym blamażu z Borussią Dortmund (0:3). Zaledwie trzy dni po tym feralnym dniu, Aptekarze mieli okazje do zainkasowaniu trzech punktów w starciu z nieźle spisującym się w tym sezonie Mainz.

Aby poprawić styl gry zespołu, niezbędne były w drużynie rotacje. Tak też postąpił Roger Schmidt. Szkoleniowiec drużyny Aptekarzy desygnował do wyjściowej jedenastki Andre Ramalho kosztem znajdującego się ostatnio w słabszej dyspozycji Kryriakosa Papdopoulosa. Ponadto do drużyny powrócił Lars Bender, a na szpicy rozpoczął osamotniony Chicharito, jak się później okazało było słusznym wyborem.

Już od pierwszych minut Aptekarze przejęli inicjatywę na boisku. Pierwszym sygnałem do ataku był strzał z dystansu Hakana Calhanoglu, który pomimo tego, że leciał w środek bramki, sprawił sporo problemów golkiperowi Mainz.

Kolejne akcje należały do Brazylijczyka Wendella, który dzisiejszego wieczoru dwukrotnie mógł się wpisać na listę strzelców. Najpierw ładnie złożył się do woleja z okolicy 16 metra, jednak jego strzał okazał się niecelny, a potem znalazł się w doskonałej sytuacji, wychodząc sam na sam z Kariusem, jednak ten tym razem popisał się pewną interwencja.

Mało brakowało, a zobaczylibyśmy gola tuż przed gwizdkiem, kończącym pierwszą część spotkania. Gospodarze krótko rozegrali stały fragment gry. Kramer chciał miękko wrzucać na środek pola karnego, ale piłka zmierzała w światło bramki.  Przelobowany został Karius, jednak na jego szczęście Bungert odpuścił krycie i w ostatnim momencie wybił piłkę z linii bramkowej.

Drugą połowę z przytupem rozpoczęli goście. Szansę na otwarcie wyniku miał Clemens, który z pierwszej piłki uderzał na bramkę Leno, lecz próba okazała się niecelna. Kilka minut później kolejną świetną okazje dla Bayeru zmarnował Hernandez. Meksykanin dobijał uderzenie jednego z partnerów, lecz po jego strzale piłka minimalnie minęła światło bramki.

Niewykorzystana okazja Hernandeza mogła się zemścić na gospodarzach, gdyż dwukrotnie w dogodnej sytuacji znalazł się piłkarz drużyny gości Malli, lecz nie potrafił żadnej z akcji zamienić na bramkę. Udało się to jednak Hernandezowi, który zrehabilitował się za zmarnowaną wcześniej okazje. Meksykanin przed szesnastką ograł dwóch rywali i uderzył w kierunku bramki Kariusa. Piłka po drodze trafiła jeszcze Calhanoglu, zmieniając tor lotu i kompletnie myląc bramkarza rywala.

Od tego momentu mecz należał już tylko do zawodników z Leverkusen. Bramek powinno paść zdecydowanie więcej, gdyż kilka minut później stuprocentową okazję zmarnował wprowadzony wcześniej na boisko Stefan Kiessling. Napastnik Bayeru z około pięciu metrów trafił jedynie w słupek.

Bardzo blisko było również po uderzeniu Kramera.  Niemiec w końcowej fazie spotkania oddał potężny strzał na bramkę Kariusa, lecz młody golkiper kapitalnie sparował strzał na słupek bramki.

 

Mecz skończył się ostatecznie skromnym wynikiem 1:0. Spotkanie przebiegało zdecydowanie pod dyktando gospodarzy, choć goście również mieli swoje okazje. Po trzech porażkach udało się w końcu zgarnąć komplet punktów. Widzieliśmy dziś taki Bayer, jaki lubimy. Ofensywny, stwarzający sobie mnóstwo okazji. Brakowało tylko trochę skuteczności. Mimo wszystko trzy punkty cieszą i mamy nadzieje, że największy kryzys już za nami.