BayArena
fot. www.bayer04.de

Zwycięstwo dziś z Freiburgiem teoretycznie chyba zamknie sprawę naszego utrzymania. Choć mamy ciągle szanse na grę w Lidze Europy, to przede wszystkim jednak spoglądamy w dół tabeli. I chyba z pewnymi obawami musimy wyczekiwać pierwszego gwizdka arbitra.

Wczoraj, do pewnego momentu wyniki na tyle niekorzystnie się układały, że z ulgą ostatecznie przyjęliśmy remis Mainz i porażkę Augsburga.

Ubiegłotygodniowy remis z Bayernem, wywalczony w dramatycznych okolicznościach, pewnie podniósł morale naszej drużyny. Ta do meczu we Freiburgu przystąpi jednak ponownie z przemodelowaną obroną, bo za wyrzucenie z boiska w poprzednim meczu dziś zagrać nie może Tin Jedvaj. Nie w pełni sil poza tym jest ciągle Tah, więc znów z drżeniem będziemy obserwować poczynania Dragovicia.

Gospodarze do niedzielnego meczu przystąpią przede wszystkim bez Philippa i Grifo. Druzyna Christiana Streicha wykorzystuje w tym sezonie słabość takich ekip jak właśnie Bayer czy Schalke i ciągle liczy się w walce o Ligę Europy. A choć w kwietniu zanotowała dwie dotkliwe porażki: 0:4 z Lipskiem i 2:5 z Werderem, to i tak w rundzie wiosennej zdobyła jak na razie o sześć punktów więcej od Aptekarzy.

Wiosną w pojedynku obu drużyn był remis 1:1. Dziś taki wynik nas kompletnie nie urządza. Ale też trudno zbyt wiele oczekiwać po ekipie z BayAreny, która pomimo zmiany trenera, ciągle nie może złapać regularnej i wysokiej formy.