BayArena
fot. www.bayer04.de

Tragiczna postawa, wynik jeszcze gorszy. Tak można w skrócie podsumować pięćdziesiąte siódme derby Renu w wykonaniu zawodników Bayeru Leverkusen. Podopieczni Rogera Schmidta ulegli na własnym stadionie drużynie FC Koeln 1:2. Bernd Leno został dwukrotnie skarcony przez Dominica Maroha. Jedyną bramkę dla Aptekarzy strzelił Chicharito.

Mimo że spotkanie derbowe rozpoczęło się o 15.30 to można powiedzieć, że pojedynek rozpoczął się już wcześniej. Niestety jednak niewiele miało to wspólnego ze sportem. Policja w Leverkusen zatrzymała czterech kibiców, którzy aktywnie uczestniczyli w zamieszkach na stacji kolejowej. Jak się później dowiedzieliśmy napastnikami byli kibice z Kolonii, a rannych zostało kilka osób.

Ten właściwy pojedynek, który rozgrywał się tego dnia na BayArenie również rozpoczął od ataków Kolonii.  Już w czwartej minucie goście stworzyli sobie świetną sytuację na otwarcie wyniku spotkania. Najpierw z dystansu uderzał wychowanek Bayeru – Marcel Risse, jednak futbolówka spadła wprost pod nogi Modeste, który huknął na bramkę bez zastanowienia, ale świetnym refleksem wykazał się Leno.

Od tej pory Bayer starał się przejąć inicjatywę. Długie utrzymywanie piłki i powolne konstruowanie akcji ofensywnych mogły przynieść rezultat w 13 minucie. Defensywa gości pogubiła się, a wykorzystać chciał to Chicharito, który oddał mierzone, techniczne uderzenie w długi róg bramki, lecz jak struna wyciągnął się Timo Horn, parując futbolówkę na rzut rożny.

Kiedy wydawało się, że z biegiem czasu pierwszą bramkę strzelą gospodarze to na BayArenie przydarzyło się coś nieoczekiwanego. W 17 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Risse, piłkę dość pechowo odbił jeden z obrońców Bayeru, co wykorzystał Dominic Maroh, który pewnym uderzeniem wpakował futbolówkę do siatki.

Pomimo utraty bramki podopieczni Rogera Schmidta starali się nie spuszczać z tonu i w dalszym ciągu szukali upragnionej bramki. Najpierw swojej szansy szukał Kampl, który popisał się mocnym uderzeniem z dystansu, lecz pewną interwencją popisał się Horn. Aptekarze dopięli swego w 33 minucie. Idealnym dośrodkowaniem popisał się Mehmedi, który dograł prosto na głowę nabiegającego na bramkę Chicharito, a Meksykanin silnym strzałem pokonał golkipera gości.

Do końca pierwszej części meczu nic się już nie zmieniło. Mimo że wynik dla gospodarzy nie był upragniony to przebieg spotkania przypomina ostatni pojedynek tych drużyn na BayArenie, kiedy to do przerwy również był remis 1:1. Jak się wtedy skończyło – wszyscy pamiętamy, dlatego też każdy w Leverkusen miał nadzieje, że historia się powtórzy. Tak się jednak niestety nie stało…

Wszystko za sprawą sytuacji w 53 minucie. Czerwoną kartkę ukarany został Kryriakos Papadopoulos za faul, którego się dopuścił przed polem karnym na Modeste. Od tej chwili na murawie panowała tylko jedna drużyna – FC Koeln.

Goście coraz pewniej czuli się na boisku, starając się konstruować kolejne sytuacje. Gospodarze sprawiali wrażenie jakby zagubionych, kompletnie tracąc pomysł na grę. Defensywa momentami wygląda wręcz fatalnie, mimo że wprowadzony dodatkowo został Andre Ramalho, żeby uspokoić trochę grę z tyłu.  Na niewiele się to jednak zdało. Przyjezdni w 73 minucie dopięli swego. Po raz kolejny w dzisiejszym spotkaniu na listę strzelców wpisał się Dominic Maroh. Środkowy obrońca Kolonii najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu rożnego i silnym strzałem pokonał Leno.

Obraz gry nie zmienił się już do końca spotkania i drużyna przyjezdnych mogła się cieszyć z czternastego zwycięstwa w derbach Renu. Forma Aptekarzy pozostawia wiele do życzenia i niektórzy mogą zacząć powątpiewać w pracę, jaką wykonuje Roger Schmidt. Niemiecki szkoleniowiec musi w końcu wziąć tą drużynę w garść, aby nie obawiać się utraty stanowiska.