BayArena
fot. www.bayer04.de

Po przedstawieniu bez happy endu, jaki piłkarze Bayeru Leverkusen zgotowali nam w ostatni czwartek w Lidze Europy, czas na powrót do szarej, ligowej rzeczywistości. Dziś o 15.30 Aptekarze zmierzą się u siebie z Hamburgerem SV.

Do niedawna własny stadion byłby dla nas olbrzymią przewagą, ale czasy, gdy BayArena była twierdzą, na której gospodarze mogli urywać punkty nawet największym, należą do przeszłości. Atmosfera wokół klubu jest tak gęsta, że można ją krajać nożem: mnożą się spekulacje na temat przyszłości Rogera Schmidta, których autorzy zgadzają się co do tego, że jest to świetny trener, ale… niekoniecznie dobre rozwiązanie dla Bayeru. Rudi Völler wprawdzie jeszcze niedawno publicznie wsparł trenera udzielając mu kredytu zaufania, niemniej wszyscy wiemy, że tego typu deklaracje znaczą niewiele.

HSV to drużyna nieobliczalna, czego dowodem choćby niedawne zwycięstwo 2-0 nad zmierzającą sensacyjnie po europejskie puchary (kto wie, czy nie Ligę Mistrzów) Herhą Berlin. Nawet bez kontuzjowanego Aarona Hunta będą dziś groźni. Tym bardziej, że lista zawodników Bayeru cierpiących na rozmaite urazy niby w ostatnim czasie nieco się zawężyła, ale wciąż jest „imponująca”.

Po meczu w Hiszpanii wpisał się na nią Christoph Kramer, który poważnie ucierpiał na skutek potężnego ciosu otrzymanego piłką. Zawodnik Bayeru przyprawił kibiców swego klubu o chwile grozy, gdy zwalił się na murawę niczym ścięte drzewo, dostając drgawek. Na szczęście sytuacja została opanowana, dzień po klęsce z Villarreal mówiono, że występ środkowego pomocnika stoi pod znakiem zapytania, obecnie wiemy już jednak, iż Christoph mimo braku zagrożenia dla zdrowia definitywnie nie zagra.

Podobnie jak Ömer Toprak, Sebastian Boenisch, Kevin Kampl, Charles Aranguiz, Lars Bender, czy Roberto Hilbert. Zestawienie zmienia się dynamicznie i dobrze by było, gdyby wkrótce zaczęło się kurczyć. Inaczej możemy mieć poważne kłopoty, a ludzie wieszczący inne scenariusze poza smoliście czarnymi będą jedynie niepoprawnymi, naiwnymi optymistami. Zaczynamy pierwsze ze spotkań o wszystko – jeśli podopiecznym Schmidta się nie uda i rozgrywki w Europie przejdą nam koło nosa, Bayer, który rozpocznie kolejny sezon, będzie wyglądał diametralnie inaczej niż obecny. Na niekorzyść.