BayArena
fot. www.bayer04.de

Rusza faza grupowa Liga Mistrzów i kolejna przygoda Bayeru w tych elitarnych rozgrywkach. Rozpoczęcie, teoretycznie, idealne. Bate Borysów, najsłabszy rywal w naszej grupie. Każdy inny wynik niż wygrana gospodarzy z Leverkusen, będzie olbrzymią sensacją.

Patrząc bowiem na obecną formę Barcelony i Romy, innych rywali Aptekarzy w tej grupie, można zakładać, że strata punktów z białoruskim zespołem automatycznie mocno zniweluje nasze szanse na wyjście z grupy. Ostatnia porażka z Darmstadt mogła wlać w nas trochę niepewności odnośnie dyspozycji drużyny Rogera Schmidta, ale miejmy nadzieję, że była dla niej mocnym, zimnym prysznicem i dziś znów własnej publiczności już takiego dramatu nie przedstawią.

Bate Borysów, podobnie jak Bayer, musiał przejść drogę eliminacji, by zagrać w Champions League. Najpierw wyeliminował irlandzki FC Dundalk (2:1, 0:0), później węgierski Videoton (1:1, 1:0), by w decydującej rundzie z wielkim trudem sprostać Partizanowi Belgrad (1:0, 1:2).

Białorusini to jednak niewygodny rywal, co udowadniał w poprzednich kilku edycjach Ligi Mistrzów, gdy potrafił odebrać punkty Athleticowi Bilbao (2:1), Lille (3:1), czy przede wszystkim Bayernowi Monachium (3:1).

Przed tym sezonem drużynę postanowił wzmocnić największy gwiazdor białoruskiej piłki ostatnich lat, zawodnik grający wcześniej w Barcelonie, Arsenalu, czy VfB Stuttgart, czyli Aliaksandr Hleb, świetny ofensywny pomocnik, mający już jednak na karku 34 lata.

Bayer ma dziś zagrać ofensywnie, prawdopodobnie z tylko jednym defensywnym pomocnikiem, a Chicharito i Kiesslingiem w ataku. Nie ma co się oszukiwać – po tak wielomilionowych wzmocnieniach nie tylko kibice, ale przede wszystkim zarząd, ma prawo oczekiwać pewnej wygranej. Walka z Barceloną, ale i ze świetną u progu sezonu Romą będzie niezwykle trudna.

Wygrajmy więc dziś pewnie, postraszmy innych rywali. Stać nas w końcu na wielkie granie.

Auf geht’s Bayer!