BayArena
fot. www.bayer04.de

Pięć meczów bez porażki w lidze, sześć ? jeśli dodać do bilansu pucharowe spotkanie z drugoligowym Unionem Berlin. Pomysł Heiko Herrlicha chyba wreszcie zaskoczył, ale z drugiej strony nie kibicujemy Bayerowi od wczoraj i wiemy, jak nieobliczalna potrafi być drużyna Aptekarzy. Zatem w którym miejscu aktualnie stoimy? Przekonamy się o tym w sobotę, kiedy to zawodnicy Bayeru zmierzą się na wyjeździe z Augsburgiem.

Z drużyną, którą wielu ekspertów widziało przed startem obecnego sezonu jako kandydata do walki o utrzymanie, grało nam się ostatnimi czasy dość ciężko. Od momentu kiedy Augsburg awansował do Bundesligi w sezonie 2011/12, zawodnicy z BayAreny bezlitośnie wskazywali im miejsce w szeregu, wygrywając w lidze mecz za meczem. Zmieniło się to w lutym 2015 roku, kiedy w Augsburgu padł remis 2-2. Spotkanie to rozpoczęło mini-serię czterech meczów między obiema drużynami, kiedy to żadna z nich nie przeważyła szali zwycięstwa na swoją stronę.

Aż do lutego tego roku. Piłkarze Bayeru triumfowali na wyjeździe 3-1, a bramki zdobywali dla nas Karim Bellarabi i dwukrotnie Chicharito. Dla rywali trafił z kolei… Dominik Kohr, który w trakcie letniego okna transferowego wrócił do Leverkusen. Co warte wzmianki, od czasu awansu do najwyższej niemieckiej klasy rozgrywkowej, Augsburg ani razu nie pokonał die Werkself.

Od poprzedniego spotkania z FCA minęło ledwie dziewięć miesięcy, tymczasem dziś mamy do czynienia z zupełnie innym Bayerem. Drużyna wydaje się łapać wiatr w żagle. Gramy atrakcyjnie, strzelamy dużo goli, a Kevin Volland nieśmiało zaczyna przebijać się do czołówki najlepszych ligowych strzelców. Jeśli chodzi o piłkarzy, którzy zdobywają bramki, mamy ich zresztą w tym sezonie najwięcej spośród wszystkich ligowych zespołów.

Tymczasem sobotnie spotkanie (pierwszy gwizdek o 15:30) będzie starciem dwóch sąsiadów w tabeli. Oba kluby mają zgromadzone na swoim koncie po 15 punktów. Bayer zajmuje ósmą pozycję, Augsburg plasuje się aktualnie o lokatę niżej. Wygląda na to, że die Werkself pną się w górę, ale wcale nie oznacza to, iż kolejni przeciwnicy zmierzają obecnie w drugą stronę.

Podopieczni Manuela Bauma wygrali tydzień temu z Werderem Brema 3-0, dzięki czemu przełamali passę czterech ligowych spotkań bez zwycięstwa. O ich nieobliczalności wskazuje fakt, że potrafią pokonać RB Lipsk (1-0), a z drugiej strony są w stanie odpaść w Pucharze Niemiec z Magdeburgiem (0-2).

Niewątpliwie faworytem sobotniego meczu będą goście z Leverkusen, którzy jednak muszą uważać, by się na Augsburgu nie potknąć. Nastroje w drużynie są dobre. Kevin Volland w niedawnym wywiadzie dla „kickera” chwalił trenera, Heiko Herrlicha, wbijając przy tym szpilkę Rogerowi Schmidtowi. Napastnik Bayeru wyznał, że w zeszłym sezonie mieli tylko jeden plan gry, dzięki czemu taktyka była zbyt łatwa do rozpracowania przez rywali. Bayer Herrlicha to z kolei drużyna bardziej elastyczna, sposobów na przeciwnika jest znacznie więcej.

Sam Heiko Herrlich zbiera kolejne punkty u kibiców Bayeru, którzy na początku sezonu kręcili z powątpiewaniem głową na wieść o jego angażu (a także na pierwsze wyniki zespołu w kampanii 2017/18). Wydaje się, że jesteśmy na dobrej drodze do powrotu na europejskie salony, ale do tego jeszcze daleko. Jedno jest pewne ? jeśli rzeczywiście mamy atakować znów pozycję od piątej wzwyż, takie spotkania jak to z Augsburgiem musimy wygrywać.