BayArena
fot. www.bayer04.de

Z okazji zbliżającego się meczu Polska – Niemcy, już po raz drugi nasz portal we współpracy z Wydawnictwem Kopalnia przygotował dla Was konkurs, w którym do wygrania są dwie książki „Tor!” autorstwa Ulricha Hesse.

Zasady są proste. Do 11 października, do godziny 18.00, podsyłajcie na adres mailowy: m.huc@bayerleverkusen.pl tekst (dowolnej objętości) na temat: Moje pierwsze wspomnienia z Bundesligą.

Dwie osoby, które podeślą najciekawsze odpowiedzi otrzymają od nas po egzemplarzu książki „Tor!”. Zapraszamy do udziału i powodzenia!

***

O książce „Tor!”

Książka pod tytułem „Tor! The Story of German Football” ukazała się pierwotnie w 2002 roku. Napisał ją znakomity niemiecki dziennikarz Ulrich Hesse, który do polskiego wydania (przygotowali je Marek Wawrzynowski i Piotr Żelazny) napisał specjalną dedykację.

Czeka Was 368 stron historii o Bundeslidze, jakich jeszcze do tej pory nie znaliście. Niezwykłe zdjęcia, zaskakujące fakty. Po lekturze tej książki, Bundesliga stanie się Wam jeszcze bliższa.

Tymczasem publikujemy Wam drodzy kibice fragment książki, związany także z Bayerem. Jeszcze więcej znajdziecie ich na Facebooku na fan pagu Wydawnictwa Kopalnia, które wydało „Tora”

***

We wrześniu 2000 roku monachijski tabloid opublikował artykuł o Daumie. Zawierał delikatną sugestię, że Daum może mieć coś wspólnego z używaniem narkotyków. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Ale Uli Hoeness udzielił wywiadu, w którym prosił DFB, by rozpatrzył ponownie zatrudnienie Dauma na stanowisku selekcjonera. Hoeness powiedział, że skoro dziennikarz mógł sugerować, że Daum zażywa kokainę i spotkało się to z procesem o zniesławienie: „To daje mi do myślenia. Jeśli ktoś będzie w stanie to udowodnić, nie będę mógł tego zignorować. Wówczas pan Daum nie będzie mógł zostać selekcjonerem”.

Momentalnie Hoeness stał się wrogiem publicznym numer jeden w całej lidze. Był wygwizdywany i atakowany na stadionach, później także grożono mu śmiercią. Tymczasem Daum wydawał się spokojny pomimo burzy, która się wokół niego rozpętała. Powiedział, że jest niewinny, ale gdy mu zasugerowano, by oddał swoje włosy do badania, by sprawdzić, czy nie ma w nich śladu kokainy, odmówił, twierdząc, że „to oskarżyciel musi udowodnić winę, nie oskarżony”.

Zaledwie tydzień później Daum nagle zmienił zdanie i pozwolił na laboratoryjne zbadanie próbki swoich włosów. Dlaczego tak zrobił, nigdy nie zostało w pełni wyjaśnione. 20 października Daum i jego przyjaciel, dyrektor Leverkusen Reiner Calmund, dostali wyniki testu. Mężczyźni otworzyli list, przeczytali zawartość, po czym spojrzeli na siebie. „To nieprawda!” – płakał Daum. Calmund powoli powiedział: „Potrzebujesz pomocy”.