BayArena
fot. www.bayer04.de

Jedna jaskółka wiosny nie czyni – jeśli Bayer Leverkusen chce wreszcie pożegnać znienawidzone słowo „kryzys”, koniecznie musi pokonać Eintracht Braunschweig. Tym bardziej, że jesienią Aptekarze niespodziewanie polegli z dzisiejszym rywalem 0-1 na wyjeździe. Podobnie jak obecnie, była to wówczas ostatnia drużyna Bundesligi.

Eintracht już od pierwszych kolejek uznawany był za murowanego kandydata do spadku. Eksperci zdania nie zmienili, choć obecnie do 16. miejsca, dającego udział w barażach o pozostanie w Bundeslidze, gracze z Braunschweig tracą jedynie 3 punkty. Jeżeli jednak Aptekarze zlekceważą rywala i przygotują się mentalnie na łatwe zwycięstwo, mecz może zakończyć się jak w poprzedniej rundzie, gdy na Eintracht-Stadion po trafieniu Dominicka Kumbeli niespodziewanie zwyciężyli gospodarze.

Kumbela to w tej chwili zawodnik, którego najbardziej powinni obawiać się defensywni gracze Bayeru. W tym sezonie napastnik z Demokratycznej Republiki Konga zdobył 8 bramek. Rezultat może niezbyt powalający, jednak szczyt formy Kumbeli przypadł na ostatnie spotkania. Piłkarz jest teraz w gazie, podobnie jak i cała drużyna po ostatnim zwycięstwie 3-1 nad Mainz.

To był jednak wynik osiągnięty na własnym stadionie. Jeśli weźmiemy pod uwagę mecze wyjazdowe, Eintracht ma najgorszy bilans w lidze z ledwie sześcioma punktami w trzynastu dotychczasowych występach poza Braunschweig. Jedyną drużyną, która w tym sezonie u siebie oddała pola zawodnikom prowadzonym przez Torstena Lieberknechta był VFL Wolfsburg (2-0).

Do tej pory w Bundeslidze Bayer mierzył się ze swoim kolejnym rywalem jedenastokrotnie. Aptekarze zapisali na swoje konto 6 zwycięstw, ponosząc przy tym 4 porażki. Zaledwie jedno ze starć zakończyło się podziałem punktów. Jeśli weźmiemy pod uwagę 4 ostatnie spotkania, bilans nie wygląda dla zespołu z Leverkusen zbyt imponująco. Bayer przegrał dwukrotnie, dokładając do tego jedno zwycięstwo i remis. W trzech spośród tych spotkań Eintracht zachował czyste konto.

Z kolei w lidze, jakkolwiek graczom Lieberknechta nie idzie najlepiej, strzelają oni zazwyczaj przynajmniej jednego gola. Ostatni mecz bez zdobytej bramki przydarzył im się 8. lutego, gdy ich wyjazdowym rywalem był Eintracht Frankfurt (3-0).

Na konferencji prasowej przed meczem Sami Hyypiä przyznał, że jego podopieczni nie rozegrali najlepszych zawodów w zwycięskim 3-1 spotkaniu z Augsburgiem, pochwalił ich jednak za właściwą postawę i walkę, która ostatecznie przyniosła komplet punktów. O następnych wyzwaniach czekających die Werkself powiedział: – Ostatnio mówiło się o dziewięciu czekających nas finałach. Jeden przegraliśmy, wygraliśmy drugi. Pozostało jeszcze siedem. Jeśli nie przestaniemy walczyć, ciężko pracować i bronić się tak, jak w meczu z Augsburgiem, wtedy mamy sporą szansę na zwycięstwo.

Leverkusen przystąpi do meczu bez Stefana Reinartza. Występ Sidneya Sama jest niepewny.

W składzie rywali zobaczymy zapewne wypożyczonego z Bayeru Karima Bellarabiego. Występujący na prawym skrzydle piłkarz w tym sezonie w barwach drużyny z Braunschweig zagrał w 21 meczach, w których zdobył 3 bramki, dokładając do nich taką samą liczbę asyst.