BayArena
fot. www.bayer04.de

Kibice Aptekarzy żartują na temat spisku korporacji Bayer AG z klubem piłkarskim z Leverkusen: ostatnie mecze podopiecznych Rogera Schmidta przyprawiają o atak serca, tymczasem korporacja farmaceutyczna sprzedaje między innymi leki na serce… Jeśli ktoś bierze tę teorię spiskową na poważnie, wczorajszy mecz z Romą będzie dla niego tylko potwierdzeniem tej tezy.

Stefan Kiessling i Chicharito w ataku, Karim Bellarabi i Christoph Kramer na ławce, Ömer Toprak w drugiej linii? Już pierwszy rzut oka na skład Bayeru na arcyważne spotkanie grupowe Ligi Mistrzów z AS Roma dawał pewne podstawy do niepokoju. Podstawy, które znalazły przełożenie na wynik już w drugiej minucie.

Zemściło się po raz kolejny niezwykle wysokie ustawienie bocznych obrońców. Duet środkowych defensorów, który stanowili w tym spotkaniu Jonathan Tah i Kyriakos Papadopoulos, kompletnie nie dawał sobie rady wobec groźnych kontrataków Rzymian. Pierwszy z szybkich wypadów pod bramkę Bernda Leno zakończył się trafieniem: Edin Dżeko zagrał perfekcyjną, prostopadłą piłkę do Mohameda Salaha, który w sytuacji sam na sam z Leno okazał się górą.

Aptekarze przejęli inicjatywę na wąskim boisku, ale gąszcz obrońców gospodarzy zdawał się być dla nich nie do przejścia. Z tyłu tradycyjnie zostawiali rywalom sporo miejsca i w 29. minucie okazało się, że nie jest to zbyt dobry pomysł. Radja Nainggolan zagrał do Dżeko, a ten mając przed sobą jedynie Leno, spokojnie posłał piłkę do siatki. Znów na specjalną laurkę zasłużyła obrona Bayeru.

Stoperzy z Leverkusen wcielili się w rolę biernych statystów również chwilę później, gdy Bośniak stanął przed świetną szansą na zdobycie swojej drugiej bramki w tym meczu, będąc kompletnie nieobstawionym przez obrońcę, mając sporo miejsca i czasu do oddania strzału. Na szczęście dla gości, piłka po uderzeniu pomknęła nad poprzeczką.

Szanse dla Bayeru były sporadyczne i nie przynosiły realnego zagrożenia bramkowego. Aktywny był Chicharito, niemniej kolegom z zespołu nie udało mu się ostatecznie wypracować żadnej stuprocentowej sytuacji, a uderzenie Meksykanina z niewygodnej pozycji z 40. minuty spokojnie wybronił Wojciech Szczęsny.

Bayer z pierwszej połowy był pasywny, wolny, męczył się będąc przy piłce. Pierwszy lepszy wypad Romy na połowę rywala siał zamęt i popłoch wśród defensorów, rozpaczliwie starających się wrócić we własną strefę obronną. Z przodu wcale nie było lepiej. Stefan Kiessling zniknął gdzieś na całe czterdzieści pięć minut i o swoim istnieniu przypomniał kibicom dopiero, gdy komunikat po przerwie obwieścił, że zostaje zmieniony przez Karima Bellarabiego.

Wejście szybkiego skrzydłowego reprezentacji Niemiec wniosło sporo ożywienia w poczynania niemieckiej drużyny, która na drugą część spotkania wyszła zupełnie odmieniona. Już pierwszy atak przyniósł kontaktowe trafienie, gdy z podania atakującego z prawej flanki Kevina Kampla skorzystał Admir Mehmedi, z jedenastu metrów uderzając na tyle potężnie, że Szczęsny nie miał nic do powiedzenia (46.).

Pięć minut później gościom udało się doprowadzić do wyrównania. Kolejna akcja prawą stroną, Bellarabi zszedł do środka, zagrał do Chicharito, który będąc na granicy spalonego wybiegł zza obrońców i widząc przed sobą tylko golkipera, mocnym uderzeniem z dość ostrego kąta wpakował piłkę do siatki! 2-2!

Bayer miał jeszcze dwie dogodne okazje, by wyjść w tej rywalizacji na prowadzenie. Jednak ani jednoosobowa kontra Karima Bellarabiego (57.), gdy ostatecznie nie udało mu się dojść do uderzenia, ani mocne uderzenie Mehmediego (58.) nie znalazły drogi do bramki. W drugiej z wymienionych sytuacji Szwajcar obił z ostrego kąta dobrze ustawionego Szczęsnego.

I na tym koniec. Energii starczyło Bayerowi jedynie na kwadrans dobrej, miłej dla oka gry. Im dalej w las, tym spotkanie stawało się bardziej wyrównane, w końcówce zaś inicjatywę ponownie zaczęli przejmować Włosi. W 78. minucie doszło do prawdziwego kuriozum w polu karnym Bayeru: w gąszczu nóg zawodnikom Romy udało się stworzyć sytuację, w której Salahowi pozostało jedynie dostawić nogę, by z najbliższej odległości wpakować piłkę do pustej bramki… gdy nagle Egipcjanin padł na murawę wskutek nieprzepisowej interwencji Topraka. Efekt – rzut karny i czerwona kartka dla zawodnika Bayeru. Jedenastkę na gola zamienił Miralem Pjanic. Choć Leno wyczuł intencje strzelającego, piłka przemknęła tuż pod nim.

Przyjezdnym nie starczyło już sił na wyrównanie i choć gospodarze oddali pole, skupiając się przede wszystkim na obronie rezultatu, dała o sobie znać przewaga jednego zawodnika. Na domiar złego od 73. minuty Aptekarze musieli sobie radzić bez Bellarabiego, który opuścił boisko na skutek urazu. Piłkarze Rogera Schmidta przegrali ostatecznie 2-3, czym mocno skomplikowali sobie życie odnośnie walki o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów.