BayArena
fot. www.bayer04.de

W ostatnich dniach sporo działo się wokół klubu z Leverkusen i niekoniecznie były to przyjemne sprawy. Komisja dyscyplinarna DFB wymierzyła karę Rogerowi Schmidtowi za jego zachowanie podczas meczu z Werderem, UEFA zainteresowała się kontrowersyjnym transparentem wywieszonym podczas spotkania Ligi Mistrzów z Atletico Madryt, a zarząd nie może porozumieć się z kibicami odnośnie stosowania rac podczas meczowych opraw…

6000 euro – tyle wynosi grzywna, jaką DFB wymierzyła Rogerowi Schmidtowi za niesportowe zachowanie w drugiej połowie meczu Werder – Bayer (trener Aptekarzy został odesłany na trybuny przez prowadzącego spotkanie Petera Sippela). Choć tuż po spotkaniu Schmidt utrzymywał, że nie zrobił niczego zasługującego na czerwoną kartkę, przyjął karę niemieckiej federacji ze zrozumieniem. Decyzja o grzywnie jest prawomocna.

To nie koniec złych wiadomości, jakie docierały do nas w ostatnich dniach. Podczas meczu z Augsburgiem, niektórzy z fanów Aptekarzy odpalili race. Zarząd klubu z Leverkusen załamywał ręce i wskazywał, że nie jest to odpowiedni moment na podobne zachowania (incydent miał miejsce tuż po niesławnym wtargnięciu na murawę grupy zamaskowanych kibiców FC Köln po derbowym meczu z Borussią Mönchengladbach).

Michael Schade nie posiadał się z rozczarowania i wystosował nawet otwarty list do kibiców, w którym po raz kolejny stwierdził, że choć jest przychylnie nastawiony wobec fanów, nie ma z jego strony żadnego przyzwolenia dla pirotechniki na stadionie. Odpalenie rac określił jako jeden z objawów stadionowej przemocy.

Na odpowiedź środowisk kibicowskich z Leverkusen nie trzeba było długo czekać. Organizacja o nazwie „Nordkurve 12” wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec zrównywania rac ze spotykaną na stadionach przemocą, zaś samą pirotechnikę określiła jako bardzo ważny element meczowych opraw. Oby dyskusja pomiędzy prezesem i kibicami nie przerodziła się w poważny konflikt – Schade stwierdził niedawno, że o racach nie chce nawet rozmawiać.

Kolejnym kontrowersyjnym zachowaniem ze strony fanów Bayeru było wywieszenie podczas meczu z Atletico doskonale widocznego transparentu z napisem głoszącym po hiszpańsku: „Rzucający butelkami – zabójcy – sk***syny – Frente”. Dosadne przesłanie skierowane było do ugrupowania kibiców Atletico, znanego z niezwykle radykalnych działań. To oni odpowiadają za śmierć sympatyka Deportivo La Coruna, który zginął w grudniu 2014 roku podczas zamieszek przed meczem z Atletico. Po tym zdarzeniu klub z Madrytu odciął się od Frente, niemniej grupa wciąż działa.

Kibice Bayeru z pewnością pamiętają sytuację, gdy sami zostali obrzuceni przez członków ugrupowania butelkami w 2010 roku, przy okazji rozgrywania meczu fazy grupowej Ligi Europy pomiędzy Bayerem a Atletico. Sprink: – Dystansujemy się od tej akcji i żałujemy, że niewielka grupa fanów wniosła ten transparent na Nordkurve.

Niezależnie od deklaracji zarządu Bayeru, klub może oczekiwać kary finansowej ze strony UEFA, być może połączonej z zamknięciem Nordkurve na mecze w europejskich pucharach. We wspomnianym liście otwartym do kibiców Michael Schade zapowiedział z kolei, że wszelkie grzywny spowodowane działaniami kibiców pokrywane będą z części budżetu, jaką klub przeznaczył właśnie dla fanów Bayeru…