BayArena
fot. www.bayer04.de

Piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, Bernd Leno znów niepokonany, szesnaste trafienie w obramowanie bramki w sezonie, Stefan Kiessling, który walczył jak zawsze, a jednocześnie strzelał tak, jak w poprzednich sezonach – spotkanie z Hamburger SV obfitowało w emocje. Dla kibiców Bayeru były to na szczęście niemal wyłącznie pozytywne doznania. Ekipa Aptekarzy pokonała walczących o ligowy byt rywali aż 4-0.

Bayer rozpoczął mecz od serii błyskawicznych ataków, opierających się na szybkiej wymianie podań na niewielkiej przestrzeni. Potrzeba było jednak błędu defensywy rywali – a konkretnie Johana Djourou – by wyjść na prowadzenie. W 7. minucie nieporadnie rozgrywaną między obrońcami HSV piłkę przejął Karim Bellarabi, pędząc na bramkę strzeżoną przez Rene Adlera. Skrzydłowy Bayeru w ostatniej chwili oddał futbolówkę nabiegającemu z lewej strony Gonzalo Castro, który spokojnie dopełnił formalności.

Po mocnym otwarciu spotkanie przeistoczyło się w mecz walki, choć nie do tego stopnia, jak w pierwszym starciu między tymi drużynami, gdy dzisiejszych gości prowadził jeszcze zwolniony niedawno Josef Zinnbauer. Bayer wciąż starał się atakować, a na bramkę zespołu z Hamburga uderzali w pierwszej połowie między innymi wracający po kontuzji Tin Jedvaj, jak zwykle groźny przy dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry Kyriakos Papadopoulos, czy szukający swego trafienia Bellarabi, którego mocny strzał z dystansu w środek bramki został wypiąstkowany na rzut rożny przez Adlera.

Jedna z ostatnich akcji die Werkself w pierwszej odsłonie gry przyniosła podwyższenie wyniku. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Julian Brandt. Obrońcy HSV wybili piłkę pod nogi Castro, ten dośrodkował z pierwszej piłki na piąty metr, a tam pięknym szczupakiem popisał się Stefan Kiessling, pakując futbolówkę do siatki obok bezradnego golkipera przyjezdnych.

Po przerwie Bayer mógł skupić się na obronie prowadzenia, jednak Aptekarze nie zaprzestali frontalnej ofensywy na bramkę rywali. Już trzy minuty po wznowieniu gry przed szansą na strzelenie gola stanął Brandt, jednak jego uderzenie kapitalnie wybronił Adler. Kolejną świetną interwencją były golkiper Bayeru popisał się w 56. minucie, gdy dogodną szansę na strzelenie swojego drugiego w tym spotkaniu gola zmarnował Castro. Przy dobitce dobrze ustawionego Kiesslinga bramkarz HSV był jednak bez szans i po raz trzeci w tym spotkaniu musiał wyciągać piłkę z siatki.

Castro mógł mieć niedosyt po tej zmarnowanej okazji, jednak już kilka minut później grający dziś na „dziesiątce” piłkarz miał wszelkie powody do radości, gdy strzałem w lewy róg bramki udało mu się skutecznie wykończyć akcję po przytomnym podaniu Karima Bellarabiego.

Zwycięstwo Bayeru mogło być bardziej okazałe – w 67. minucie głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Papadopoulos. Grek trafił jednak w słupek. Było to już szesnaste „aluminium” Aptekarzy w tym sezonie. W jednej z ostatnich akcji spotkania klarowną sytuację wywalczył dla siebie Josip Drmic (zmienił w drugiej połowie Kiesslinga), jednak ostatecznie Szwajcar minimalnie przestrzelił.

Jednostronny pojedynek zakończył się czterobramkowym, zasłużonym zwycięstwem gospodarzy, którzy ostatnio kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Kolejne wyzwanie już w środę, gdy zawodnicy Rogera Schmidta zmierzą się w Pucharze Niemiec z przewodzącym tabeli Bundesligi Bayernem Monachium.