BayArena
fot. www.bayer04.de

Na palcach jednej ręki policzyć można optymistów spodziewających się przekonującego zwycięstwa nad Borussią Mönchengladbach w dzisiejszym spotkaniu. Bayer jest w kryzysie, a media, jeszcze do niedawna opisujące Rogera Schmidta jako wizjonera mającego stanowić dla klubu opcję na lata, obecnie zastanawiają się, czy rozwiązaniem aktualnych problemów nie byłaby wymiana szkoleniowca…

Jedno wydaje się niemal pewne – gdyby mecz między Bayerem a Źrebakami odbył się na samym początku sezonu, klub z Leverkusen byłby murowanym faworytem. Pierwsze punkty Borussia zdobyła dopiero w szóstej kolejce, pokonując FC Augsburg. Mówiono wtedy o efekcie nowej miotły: z drużyną w kontrowersyjnych okolicznościach pożegnał się chwalony za dotychczasową pracę z klubem Szwajcar, Lucien Favre, zaś na ławce trenerskiej tymczasowo zastąpił go Andre Schubert.

Na tym się jednak nie skończyło. Zespół rozpoczął szybki marsz w górę, wychodząc ze strefy spadkowej i w błyskawicznym tempie przeskakując kolejne szczeble tabeli w drodze do ścisłej czołówki. Obecnie Źrebaki plasują się na trzecim miejscu. Przekonującym dowodem na powrót do zeszłorocznej dyspozycji (przypomnijmy, że Borussia zakończyła poprzedni sezon na trzecim miejscu, co dało jej ostatecznie możliwość gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów bez konieczności rozgrywania kwalifikacji) jest zeszłotygodniowe zwycięstwo 3-1 nad Bayernem Monachium. Na ten moment jest to jedyna porażka Bawarczyków w bieżących ligowych rozgrywkach.

Wracając do zeszłego roku: o ile jesienne spotkanie na BayArenie, zakończone remisem 1-1, przebiegało pod dyktando gospodarzy, wiosenny mecz, który zadecydował o tym, która z drużyn zagra w Lidze Mistrzów bez eliminacji, przyniósł głębokie rozczarowanie kibicom z Leverkusen. Gladbach zasłużenie wygrało u siebie 3-0, przełamując tym samym wieloletnią, sięgającą 1989 roku negatywną passę meczów z Aptekarzami na własnym obiekcie.

Nastroje w Leverkusen są grobowe. Przed spotkaniem w niemieckiej prasie można było znaleźć dość trafne spostrzeżenie: trener Schmidt jak ognia unika autokrytyki. Po każdym spotkaniu słyszymy pochwały dla stylu gry Aptekarzy, tymczasem punkty przeciekają nam przez palce. Z każdą kolejką zespół notuje obsuwę w tabeli, a choć od miejsca dającego bezpośredni udział w Lidze Mistrzów Bayer dzieli tylko pięć oczek, na dziś ciężko sobie wyobrazić nagły zryw formy podopiecznych Schmidta.

Gdzie ma szukać nadziei kibic Bayeru przed dzisiejszym spotkaniem? Na przykład w statystykach: w ostatnich trzydziestu ośmiu oficjalnych starciach z Borussią, Bayer triumfował osiemnastokrotnie, przy jedynie trzech zwycięstwach rywali. Aptekarze od czasu bezbramkowego remisu z 1996 roku, w każdym ligowym spotkaniu rozgrywanym u siebie przynajmniej raz zdobywali bramkę w pojedynku z Gladbach. Biorąc jednak pod uwagę, że obecnie dla kibiców z Leverkusen dwa trafienia to już grad goli… Cóż, jak zwykle większość nadziei w Chicharito. Tylko jak długo wystarczą bramki Meksykanina i co stanie się, gdy złapie – wzorem kolegów z formacji ofensywnej – kryzys formy?