BayArena
fot. www.bayer04.de

17, 4, 5, 8, 23, 25. To nie są zwycięskie liczby dużego lotka, a dokonania naszego klubu w rundzie wiosennej, a więc kolejno: punkty, zwycięstwa, remisy, porażki(!!), bramki zdobyte i stracone.

Łatwo zauważyć, że zdobyliśmy w 17 meczach tyle samo punktów – średnio punkcik na mecz. Bramki stracone -25- to już prawie 1,5 bramki na spotkanie, jednym słowem fatalnie. Dla porównania najlepszy wiosną VFL Wolfsburg zdobył aż 42 punkty. Jak wygląda przy tym nasze 17 punktów?? Przypomnę, że po rundzie jesiennej mieliśmy nad nimi 6 punktów przewagi…  więc bez komentarza. Żeby było ciekawiej – mniej punktów od Bayeru na wiosnę „udało się” uzyskać tylko 4 zespołom. 12 drużyn lepszych?? Tak, to niestety bolesna prawda.

LTU, nasz drugi dom?? Mam nadzieję, że nigdy więcej. 1 ładne zwycięstwo, 4 bezbarwne remisy i 3 okropne porażki. Do tego słabnąca z meczu na mecz frekwencja na trybunach, oraz gwizdy kibiców, którzy już pofatygowali się, aby przyjechać do Düsseldorfu.

Nasi zawodnicy w czołówkach światowych rankingów?? Może kiedyś, bo nie tym razem, ale są sami sobie winni. Adler chciał być jak James Bond i sprawił sobie samochód, którym jeździł agent 007 w ostatniej filmowej ekranizacji jego przygód. Bramkarzowi jednak daleko do jego bohaterskich wyczynów, bo żaden agent nie puściłby bramki z niemal połowy boiska, no dodatek zdobytej …wślizgiem. Wstyd?? Oczywiście, bo to czegoś nauczy. Vidal i Castro – cholerne młode wilki?? Tak, tak i to dosłownie. I niech się pozbędą tego wilczego temperamentu, bo 10 żółtych kartek w sezonie, głównie bezsensownych to oznaka słabości, a nie wielkich, młodzieńczych ambicji.

Na koniec już nie statystyki, już bez żadnego wypominania. Po prostu prośba. Do kibiców – aby na przebudowanym stadionie nie było nigdy pustego krzesełka, a gwizdy niosły się ewentualnie z sektora kibiców gości. Do nowego trenera – aby ogarnął młodych zawodników, a czasami porządnie wstrząsnął całą drużyną. Do zarządu – aby sprowadził zawodnika doświadczonego, z nazwiskiem, potrafiącego w ciężkim spotkaniu poderwać drużynę. I ostatnia, najważniejsza już prośba do piłkarzy – aby spojrzeli, co jest w herbie naszego klubu i jaką rangę zajmuje w zwierzęcym środowisku, bo naszemu klubowi dokładnie taka sama w Bundeslidze się należy.

Martin Huć