BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayerowi przyszło dziś ciężko powalczyć o kolejne ligowe zwycięstwo. Trzy punkty zostają na BayArenie, dzięki świetnej reakcji zespołu po przerwie. Podopieczni Rogera Schmidta w drugiej połowie zdobyli aż cztery gole!

Hertha Berlin postawiła dziś Aptekarzom trudne warunki i od pierwszych minut pokazała, że jest dla Bayeru wyjątkowo niewygodnym przeciwnikiem. Wysoki, zdecydowany pressing, ostry odbiór, nierzadko zakończony brutalnym faulem – właśnie tak grali dziś w środku pola zawodnicy Josa Luhukaya. Gospodarzom wyraźnie to nie leżało i po raz pierwszy w tym sezonie zaobserwowaliśmy Bayer mający kłopoty z rozegraniem piłki.

Wyjątkowo aktywny był dziś Karim Bellarabi. Skrzydłowy kilkukrotnie próbował strzału, czy to po indywidualnej akcji, czy wychodząc do podań zagrywanych przez partnerów (najczęściej przez Heung-Min Sona). W 19. minucie Koreańczyk obsłużył go idealną piłką, po której Karim miał przed sobą już tylko Rune Jarsteina. Norweg dobrze skrócił kąt i z łatwością obronił skierowany prosto w niego strzał.

Okazja ta zemściła się pięć minut później, gdy po stracie Sebastiana Boenicha w pole karne Bayeru dośrodkował po ziemi Julian Schieber. Tin Jedvaj niefortunnym wślizgiem wpakował piłkę do bramki obok bezradnego Bernda Leno.

Goście grali konsekwentnie i twardo w obronie, co sprawiło, że w pierwszej połowie zawodnicy Schmidta nie mieli zbyt wielu okazji do wyrównania. Bayer ożywił się tuż przed przerwą, na bramkę Herthy uderzali Gonzalo Castro i Bellarabi, jednak nic z tych prób nie wyszło. W odpowiedzi w zamieszaniu w polu karnym Leverkusen bliski trafienia był Schieber, jednak jego groźny strzał minął bramkę.

Druga połowa przyniosła większe ożywienie ze strony zawodników Bayeru. Son w pierwszych czterdziestu pięciu minutach dwukrotnie dobrze obsłużył Bellarabiego, ale poza tym był dziś niewidoczny, zatem po przerwie nie wyszedł już na boisko. Jego miejsce na skrzydle zajął Julian Brandt.

Aptekarze zdołali wyrównać stan rywalizacji już pięć minut po wznowieniu gry. Genialnym podaniem popisał się Castro, który wyłożył piłkę do Jedvaja. Młody Chorwat zrehabilitował się za bramkę samobójczą z pierwszej połowy i po rękach golkipera rywali wbił piłkę do siatki.

Wydawało się, że Bayer kontroluje sytuację na boisku i już wkrótce wyjdzie na prowadzenie. Zamiast tego do głosu ponownie doszła Hertha. W 60. minucie Nico Schulz z łatwością minął przedwcześnie interweniującego wślizgiem Jedvaja i dośrodkował w pole bramkowe gospodarzy. Leno podbił piłkę, a ta spadła na głowę Schiebera. Były gracz Borussii Dortmund nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w bramce.

Raptem dwie minuty cieszyli się przyjezdni z odzyskanego prowadzenia. Oryginalne wykonanie rzutu wolnego zakończyło się posłaniem przez Calhanoglu precyzyjnej piłki na wbiegającego na dalszy słupek Emira Spahicia. Były reprezentant Bośni i Hercegowiny piękną główką wyrównał stan rywalizacji.

Bayer nie zadowalał się jednak remisem. Berlińczycy wyraźnie opadali z sił, Aptekarze z kolei dopiero rozkręcali się przed zadaniem decydującego ciosu. W 73. minucie w słupek z ostrego kąta trafił Calhanoglu. Na trybunach rozległ się jęk zawodu, jednak już po kolejnej akcji swych ulubieńców kibice Bayeru mogli dać upust radości. Bellarabi wpadł w pole karne, wieńcząc indywidualną akcję strzałem w poprzeczkę. Odbita piłka trafiła do Brandta, a ten wykończył sytuację, dając klubowi z Leverkusen prowadzenie.

Pięć minut później młodzieżowy reprezentant Niemiec mógł dopisać do swego konta asystę, gdy prostopadłym podaniem uruchomił wbiegającego w pole karne rywali Stefana Kiesslinga. „Kiess” już szykował się do wykończenia akcji strzałem, gdy perfekcyjnym wślizgiem jego zamiary udaremnił John Brooks.

Wynik meczu na 4-2 ustalił w końcówce efektownym wolejem biegający dziś w ofensywie za dwóch Bellarabi. Ładnie wyglądała bramkowa akcja: Brandt uruchomił na lewym skrzydle Calhanoglu, a reprezentant Turcji pokazał, że piłkę potrafi dograć co do milimetrów. Hakan zakończył mecz bez bramki, za to z dorobkiem dwóch asyst. Na uwagę zasługuje dziś również postawa Stefana Kiesslinga, który tradycyjnie już zostawił płuca na boisku, pokazując się niekiedy w roli… środkowego obrońcy.

Tym razem Bayer zwycięża bez fajerwerków w postaci szybko zdobytej bramki, a jednak Aptekarze znów pokazali klasę, strzelając po raz drugi z rzędu aż cztery gole. Gościom z Berlina należą się pochwały za pierwszą połowę, ale po przerwie nie potrafili na dłuższą metę dotrzymać kroku rywalom. Piłkarze Schmidta udowodnili dziś, że są świetnie przygotowani kondycyjnie do sezonu, grając w szybkim tempie aż do końca, choć przecież w tygodniu rozgrywali spotkanie w ramach kwalifikacji do Ligi Mistrzów w identycznym zestawieniu personalnym.