BayArena
fot. www.bayer04.de

 

Bayer Leverkusen odniósł dziś bardzo cenne wyjazdowe zwycięstwo 2:1 przeciwko rosyjskiemu Zenitowi Sankt Petersburg. Obie bramki dla Bayeru strzelił Koreańczyk Hueng-Min Son, a trafienie dla Zenitu zaliczył pod koniec spotkania Kolumbijczyk Jose Salomon Rondon. Tym samym Aptekarze umocnili się na pozycji grupy C tegorocznej edycji Ligi Mistrzów

Dzisiejszego wieczoru Aptekarze za priorytet postawili sobie zwycięstwo na bardzo trudnym terenie, jakim jest rosyjski stadion w Petersburgu. Szkoleniowiec Bayeru Roger Schmidt był zmuszony do rotacji w drugiej linii wyjściowego składu. W dzisiejszym spotkaniu niedysponowani byli Gonzalo Castro, Simon Rolfes, Stefan Reinartz, oraz występujący ostatnio na pozycji pomocnika Kryriakos Papadopoulos. Wobec tej plagi kontuzji trener Schmidt zdecydował o ofensywnym ustawieniu drużyny. Na pozycję ofensywnego pomocnika desygnował Juliana Brandta, a występującego wcześniej na tej pozycji Hakana Calhanoglu przesunął na pozycje środkowego pomocnika. W porównaniu z ostatnim starciem z Zenitem, nieobecny był dziś jeszcze pauzujący za czerwoną kartkę Brazylijczyk Wendell, a substytuował go Tin Jedvaj.

Pierwsza dogodna sytuacja dla Bayeru miała miejsce w ósmej minucie spotkania. Po mocno bitym dośrodkowaniu przez Donatiego, piłka została wybita tuż przed pole karne, a jako pierwszy dopadł do niej Calhanoglu, który mocno kropnął bez przyjęcia, jednak jego strzał powędrował nad poprzeczką.

Swoją szansę szybko stworzyli sobie także zawodnicy Zenitu. W dwunastej minucie, sędzia podyktował rzut wolny z pozoru niegroźnej odległości w okolicach 35 metra, lecz chyba wszyscy w Europie już wiedzą, że nie ma bezpiecznej odległości, kiedy do piłki podchodzi Hulk. Brazylijczyk posłał mocną centrę w pole karne, po którym futbolówka trafiła prosto w słupek. Aptekarze mieli w tej sytuacji mnóstwo szczęścia.

Od tego momentu piłkarze zaczęli grać zdecydowanie szybciej, stwarzając zagrożenie zarówno pod jedną jak i drugą bramką. Najpierw swoje szansę miał Bellarabi, który po szybkich kontrach najpierw znalazł się w sytuacji sam na sam z Łodyginem, jednak był wtedy na pozycji spalonej, a później po podaniu od Calhanoglu oddał mocny strzał, który został sparowany na rzut rożny przez golkipera gospodarzy.

Następne minuty należały już tylko do Zenitu. Słaba koncentracja i brak zorganizowania w defensywie Aptekarzy mogły spowodować, że Bayer musiałby gonić wynik. Najpierw w stuprocentowej sytuacji znalazł się Kierżakow, który po idealnym dogarniu od Dannego znalazł się w sytuacji jeden na jednego, lecz zwycięsko z tej sytuacji wyszedł Bernd Leno.  Dwie minuty później znowu oglądaliśmy dwójkową akcję Dannego z Kierżakowem, po której ten drugi znalazł się w dogodnej sytuacji, ale za bardzo wygonił się z piłką do boku i z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę.

Swojej szansy tym razem szukali goście. W 31 minucie Kiessling wspaniale przedzierał się w polu karnym pomiędzy zawodnikami Zenitu, lecz jego strzał w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę gospodarzy. Dwie minuty później szczęścia szukał Son, który podjął decyzję o oddaniu strzału z za pola karnego, które łatwo zostało wybronione przez Łodygina.

Do końca pierwszej połowy  wynik spotkania już się nie zmienił, lecz kibice nie mieli prawa do narzekań, gdyż mecz prowadzony był w szybkim tempie, a oba zespoły stwarzały sobie sytuacje podbramkowe. Bliżej szczęścia byli gospodarze, ale Aptekarze mają w bramce Leno. Druga połowa zapowiadała się niezwykle emocjonująco.

Już na początku drugiej połowy spotkania Roger Schmidt potwierdził, że stawia w tej potyczce przede wszystkim na trzy punkty. Niespełna osiem minut po przerwie, Schmidt desygnował na boisko kolejnego napastnika Josipa Drmića, który zmienił bezbarwnego dziś Juliana Brandta.

Tempo spotkania w drugiej połowie nieco przygasło. Wszystko przez doskonałe zorganizowanie taktyczne w defensywie obu ekip, które nie pozwalało na rozwinięcie skrzydeł formacjom ofensywnym.

Dosyć senna druga połowa, w pełni zrekompensowana została sytuacją z 68 minuty. Arbiter Alberto Undiado Mallenco podyktował rzut wolny dla Aptekarzy z dość dalekiej pozycji. To co wymyślili zawodnicy Bayeru otarło się wręcz o geniusz. Calhanoglu krótko zagrał do Bellarbiego, który odegrał do Hueng-Min Sona, a ten popisał się kapitalnym uderzeniem z poza pola karnego, po którym piłka zatrzepotała w siatce.  Warto dodać, że kilka minut wcześniej na murawie zameldował się powracający po kontuzji Sebastian Boenisch, który zmienił Tina Jedvaja.

Na kolejny cios Bayeru nie musieliśmy długo czekać. Niespełna pięć minut po pierwszej bramce, zawodnicy Bayeru postanowili dobić rywala. Po przejęciu piłki w środku pola, Stefan KIessling prostopadle zagrał do wychodzącego Sona, a ten znalazłszy w sytuacji sam na sam z Łodyginem, pewnym strzałem po ziemi pokonał golkipera Zenitu. Była to już trzecia bramka Koreańczyka w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, a druga w tym spotkaniu.

Zenit do samego końca ze wszystkich sił starał się odwrócić szale spotkania swoją stronę. W Pod koniec meczu nadzieję na korzystny wynik dał świeżo wprowadzony kolumbijski napastnik Jose Rondon, który po świetnym dograniu od Riazancewa, nie zmarnował swojej sytuacji, pewnie pokonując Leno. Zapowiadała się więc nerwowa końcówka.

Sędzia doliczył tylko trzy minuty, więc Zenit nie miał zbyt wiele czasu, żeby jeszcze coś zdziałać. Ich desperackie ataki zakończyły się prawie utratą bramki, kiedy to po szybkim kontrataku, Drmić dograł piłkę na głowę wchodzącego Robbiego Kruse, ale ten nie trafił w światło bramki. Kruse pojawił się na boisku minutę wcześniej, zmieniając zmęczonego już Stefana Kiesslinga.

Była to ostatnia akcja podbramkowa tego spotkania i Aptekarze ostatecznie dowieźli do końca cenne zwycięstwo, umacniając się na pozycji lidera grupy C w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.