BayArena
fot. www.bayer04.de

Dwie minuty, które wstrząsnęły Bayerem – tak można opisać dzisiejsze spotkanie Bayeru Leverkusen z FC Barceloną. Aptekarze po świetnym spotkaniu ostatecznie przegrali z Blaugraną 1:2. Bramki dla gospodarzy strzelali Sergi Roberto i Luis Suarez, a bramkę dla Bayeru zdobył Papadopoulos.

Bayer Leverkusen stanął dziś przed arcytrudny zadaniem. Podopieczni Rogera Schmidta przylecieli do jaskini lwa, jaką był stadion Camp Nou w Barcelonie. Jak się później okazało ten lew wcale nie jest taki straszny, lecz mimo to okazał się wystarczająco chytry, żeby rozszarpać naszych walecznych rycerzy.

Waleczności z całą pewnością nie możemy im odmówić. Już od pierwszych minut pokazali, że nie przestraszyli się o wiele bardziej renomowanego zespołu. Pierwszy swoich sił spróbował Chicharito, który po fantastycznej akcji i wrzutce Bellarabiego, uderzył bez przyjęcia, lecz świetną paradą popisał się ter Stegen.

Kolejne sytuacje należały do Barcelony. Najpierw dobrą centrą w pole karne popisał się Suarez, dogrywając na głowę niepilnowanego Rakitića, lecz Chorwat oddał zbyt lekki strzał, z którym Leno nie miał żadnych problemów. Więcej kłopotu sprawiła już akcja zwieńczona strzałem Sandro Ramireza. Hiszpan stanął oko w oko z Leno, lecz Niemiec wykazał się nieprzeciętnym refleksem i instynktownie sparował piłkę na rzut rożny.

Do końca przerwy istniał już tylko jeden zespół, a był nim Bayer Leverkusen. Swoje pięć minut miał Kevin Kampl, który najpierw popisał się ładnym uderzeniem z lewej nogi, lecz piłka o centymetry minęła słupek bramki ter Stegena. Minutę później Słoweniec znalazł się w sytuacji jeden na jednego z golkiperem gospodarzy, lecz zbyt długo zbierał się do strzału, pozwalając Pique wybić mu piłkę z pod nóg.

Czego nie udało się Kamplowi, udało się już Papadopoulosowi. Calhanoglu wrzucił piłkę z rzutu różnego na trzeci metr, gdzie czyhał niepilnowany Papadopoulos. Grek bez problemu wpakował piłkę do siatki ter Stegena, który w tej sytuacji mógł zachować się zdecydowanie lepiej. Tak czy inaczej Aptekarze niespodziewanie, lecz w pełni zasłużenie objęli prowadzenie na Camp Nou.

Szanse na podwyższenie wyniku miał w 36 minucie Karim Bellarabi. Skrzydłowy Bayeru fantastycznie zwiódł Pique w polu karnym, po czym oddał silny strzał, lecz na posterunku po raz kolejny był ter Stegen. Niewykorzystana sytuacja mogła się szybko zemścić na podopiecznych Rogera Schmidta. Tym, który mógł doprowadzić do wyrównania był Neymar. Brazylijczyk łatwo zwiódł jednego z obrońców gości, oddał strzał, który po rykoszecie trafił w słupek bramki Leno. Do piłki dopadł jeszcze Sandro, lecz jego strzał został zablokowany na linii bramkowej przez Papadopoulosa.

Patrząc na klasę rywala, pierwsza połowa została rozegrana przez Aptekarzy koncertowo. Jednakże Bayer przyzwyczaił już nas do sprawiania niemiłych niespodzianek i tak też stało się w tym meczu. Pierwszym powodem do niepokoju był Chicharito, który rozgrywał tego wieczoru fatalny mecz. Meksykanin mógł zostać bohaterem spotkania, podwyższając wynik spotkania, lecz ten w stuprocentowej sytuacji zamiast wpakować piłkę do siatki, trafił gdzieś ponad chmury.

Zawodnicy Barcelony coraz częściej napierali na bramkę Leno, lecz ich ataki wyglądały, jak przysłowiowe bicie głową w mur. Do czasu… W 80 minucie spotkania stało się coś, po czym zabolało nie jedno aptekarskie serce. Alba kapitalnym podaniem obsłużył niepilnowanego Suareza. Urugwajczyk uderzył bez przyjęcia, lecz Leno sparował piłkę przed siebie. Do niepilnowanej futbolówki dopadł Sergi Roberto i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.

Po następnej akcji aptekarskie serca zostały już całkiem złamane. Niespełna minutę później Barcelona pogrążyła świetnie spisujący się tego wieczoru Bayer. Kapitalnie prawą stroną przedarł się Munir El Haddadi, który dograł na 12. metr do Luisa Suareza, a ten pięknym strzałem w samo okno nie dał szans na interwencję bramkarzowi gości.

Ta sytuacja podłamała całkowicie zawodników z Leverkusen. Aptekarze nie byli w stanie stworzyć żadnej składnej akcji i ostatecznie mecz skończył się rezultatem 2:1. Niemniej jednak postawa Bayeru była godna podziwu i trzeba przyznać, że byli drużyną zdecydowanie lepszą, która zasłużyła na coś więcej. Musimy mieć nadzieje, że piłkarze nie popadną w depresje, lecz będą chcieli wszystkim udowodnić, że są w stanie regularnie wygrywać nawet z najlepszymi na świecie.