BayArena
fot. www.bayer04.de

Nie udała się piłkarzom Bayeru wyprawa do Berlina. Zawodnicy Herthy dali dziś przyjezdnym pokaz skutecznej i konsekwentnej gry, choć z drugiej strony ich skromne zwycięstwo 2-1 okupione zostało sporym wysiłkiem. Zadecydowała – już poniekąd tradycyjnie – bramka stracona przez Aptekarzy ze stałego fragmentu gry. Sporą rolę odegrał też arbiter, Robert Hartmann, który chyba zbyt surowo potraktował Sebastiana Boenischa, pokazując Polakowi czerwoną kartkę po siedemnastu minutach gry.

Początek spotkania stał pod znakiem dominacji gospodarzy – dość powiedzieć, że pierwszą jako tako składną akcję piłkarze Rogera Schmidta przeprowadzili dopiero w 22. minucie, gdy do bramkarza „podawał” Admir Mehmedi. W tym momencie było już jednak 1-0 dla Herthy, a i tak wynik ten można było uznać za dość niski wymiar kary.

Za to, co zrobili w 7. minucie meczu, obrońcy Bayeru powinni wracać do domu na pieszo. Wcieliwszy się w rolę obserwatorów biernie przyglądali się, jak rywale kombinacyjną akcją wbijają się w ich pole karne niczym rozgrzany nóż w masło. Do piłki w sytuacji, gdy miał przed sobą już tylko Bernda Leno, doszedł wreszcie inicjator całego zamieszania, Vladimir Darida, spokojnie posyłając ją do siatki i otwierając tym samym wynik.

Wkrótce mogło być 2-0, jednak w ostatniej chwili futbolówkę sprzed nosa Salomona Kalou wybił Giulio Donati, z kolei w 9. minucie groźną sytuację sprokurował Leno, wypuszczając piłkę z rąk po tym, jak wyszedł do dośrodkowania z rzutu rożnego. Z prezentu nie skorzystał Vedad Ibisevic, który uderzał przewrotką ponad bramką.

Sytuacja Bayeru skomplikowała się w 17. minucie spotkania, gdy arbiter odesłał do szatni Sebastiana Boenischa. Lewy obrońca gości próbował wślizgiem powstrzymać Yanniego Regasela, który przewrócił się o jego wystawioną nogę. Faul ostry, niewątpliwie zasługujący na kartkę. Pytanie tylko, czy akurat na czerwoną.

Roger Schmidt zdjął z boiska Juliana Brandta, wprowadzając na murawę Wendella. Jego podopieczni zareagowali w najlepszy z możliwych sposobów, zdwajając swe wysiłki, czego konsekwencją była akcja z 29. minuty: Mehmedi zagrał kapitalne prostopadłe podanie do Chicharito, a ten delikatnym strzałem przy słupku wykończył je z zimną precyzją, wyrównując stan meczu.

Dwie minuty później w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Norwega Rune Jarsteina trafił Jonathan Tah, uderzając miękko głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Jeszcze przed przerwą grający w osłabieniu Aptekarze przeprowadzili kolejną akcję mogącą dać im prowadzenie: tym razem atak zainicjował podaniem z głębi pola Kevin Kampl, Karim Bellarabi poprowadził piłkę do linii końcowej i dośrodkował ją do znajdującego się przy krótkim słupku Chicharito. Meksykanin został powalony przez Regasela, zdaniem sędziego nie było mowy o rzucie karnym (37.). W odpowiedzi indywidualną akcję zakończoną groźnym, minimalnie niecelnym strzałem przeprowadził Salomon Kalou (45.).

W porównaniu z pierwszą, emocjonującą połową, druga odsłona meczu rozpoczęła się dość sennie. Minął kwadrans, nim wreszcie zrobiło się gorąco pod jedną z bramek. Bliski zdobycia gola samobójczego był Ömer Toprak, przecinający nogą groźną wrzutkę rywali. Piłka o włos minęła słupek, wychodząc na rzut rożny. Na tym limit szczęścia przyjezdnych się wyczerpał, ponieważ dośrodkowanie Marvina Plattenhardta z narożnika boiska na piękną bramkę głową chwilę później zamienił obrońca Herthy, John Anthony Brooks (60.).

Jak się okazało, było to trafienie ustalające wynik spotkania na 2-1 dla gospodarzy. Piłkarze z Leverkusen naturalnie próbowali doprowadzić po raz kolejny do wyrównania, jednak bez skutku. W 82. minucie mogło być nawet 3-1 dla zawodników stołecznej drużyny, znów w rolę łowcy bramek próbował wcielić się Brooks. Potężny strzał Amerykanina został jednak wybroniony nogą przez Leno. Dziesięć minut później, w doliczonym czasie gry, z rzutu wolnego piłkę w pole karne Herthy dośrodkował wprowadzony w drugiej połowie na plac gry Hakan Calhanoglu. Na pozycję strzelecką wybiegł Chicharito, który trącił futbolówkę, ta jednak minęła słupek. Aptekarze ostatecznie przegrali, kierując się w stronę środka tabeli.