BayArena
fot. www.bayer04.de

Ostatnia niedziela upłynęła fanom Bayeru Leverkusen pod znakiem oficjalnego rozpoczęcia sezonu. Około 6000 kibiców miało okazję spotkać się z piłkarzami i trenerami zespołu, porozmawiać, zdobyć upragniony autograf. Wydarzenie zostało jednak zakłócone przez dość nieprzyjemny zgrzyt.

Chodzi o postać, która dla niektórych jest tylko zbędnym dodatkiem, dla innych zaś pełnoprawnym członkiem drużyny. Maskotka Bayeru, lew Brian, w niedzielę zaprezentowała się kibicom w nieco innym wcieleniu. Po spotkaniu wśród fanów Aptekarzy zawrzało. Nowy, z wyglądu nieco kojarzący się niektórym z japońską mangą lew, znalazł całe mnóstwo przeciwników.

Na facebooku powstał fanpage „Wir wollen unseren Brian zurück” („Chcemy z powrotem naszego Briana”), który w ciągu kilku godzin zebrał ponad 1500 polubień. Administratorzy strony już szykowali projekt internetowej petycji do zarządu klubu, gdy dość niespodziewanie cała sprawa się wyjaśniła.

Z całą pewnością nie zmienilibyśmy naszej maskotki bez uprzedniej konsultacji z fanami – oznajmił w odpowiedzi na protesty prezes zarządu, Michael Schade.

Jak się okazało, powód nieobecności oryginalnego Briana jest prozaiczny, czy wręcz śmieszny. W czasie spotkania z fanami, lwi kostium miał być w czyszczeniu, zaś jedynym możliwym zastępstwem było przebranie „Briana 2.1”, jak określili nową maskotkę kibice Aptekarzy.

Schade: – To był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Ale w życiu bym się nie spodziewał, że wywoła takie reakcje.

Nie wszyscy kibice przyjęli jednak wyjaśnienia prezesa. Wśród komentarzy dotyczących przywołanej powyżej wypowiedzi pojawiają się liczne głosy, że obecność nowego Briana na niedzielnym otwarciu sezonu było swoistą próbą, mającą zbadać, czy nowy projekt przyjmie się w społeczności fanów die Werkself. Nawet jeśli było tak w rzeczywistości, zarząd dostał jasną odpowiedź: Brian jest nietykalny.