BayArena
fot. www.bayer04.de

Bayer Leverkusen pożegnał się z tegorocznymi rozgrywkami Ligi Mistrzów po przegranym konkursie rzutów karnych przeciwko Atletico Madryt. Hiszpanie odrobili straty z pierwszego meczu, wygrywając 1:0 po bramce Mario Suareza. W decydującym momencie to podopieczni Diego Simeone skuteczniej wykonywali swoje jedenastki i to oni mogą się teraz cieszyć z awansu do ćwierćfinału rozgrywek.

Pierwsza część spotkania bezapelacyjnie należała do podopiecznych Diego Simeone. Gospodarze atakowali częściej i odważniej bramkę strzeżonej przez Bernda Leno. Piłkarze Bayeru sprawiali wrażenie trochę pogubionych, mieli duże problemy ze skonstruowaniem akcji ofensywnych. W szczególności od momentu kiedy padła pierwsza bramka w tym spotkaniu.  W 27 minucie meczu piłkarze Atletico egzekwowali rzut wolny, który narobił sporego zamieszania w polu karnym Aptekarzy. Ostatecznie futbolówka wypadła  przed szesnastkę, a tam czyhał już Mario Suarez, który płaskim uderzeniem pokonał Leno. Tor lotu piłki zmienił po drodze jeszcze Omer Toprak, co zdecydowanie utrudniło interwencje bramkarzowi gości.

Kilka minut później Hiszpanie mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. Doskonałą sytuację na strzelenie bramki miał Mario Mandzukić. Chorwat otrzymał bardzo dobre podanie od Ardy Turana, po którym znalazł się w sytuacji sam na sam z Leno, jednak na całe szczęście dla Bayeru nie potrafił podjąć szybko decyzji i piłkę zdążył mu wybić Wendell.

Najlepszą okazję na wyrównanie w tej części spotkania Bayer miał dopiero pod koniec pierwszych 45 minut. Po ciekawej, dwójkowej akcji z lewej flanki Sona z Bellarabim, zakotłowało się pod bramką Jana Oblaka, jednak Hiszpanie wyszli zwycięsko z tej sytuacji. Oblak  zameldował się na boisku w 23 minucie w miejsce kontuzjowanego Moyi.

Obraz gry w drugiej połowie nie uległ zmianie. Wręcz przeciwnie, gospodarze coraz śmielej sobie poczynali, raz po raz próbując atakować bramkę Bayeru. Aptekarze grali bardzo chaotycznie i niedokładnie.

Swoją szanse na podwyższenie wyniku miał Arda Turan, który w 68 minucie nie potrafił trafić celnie w bramkę przeciwnika. Dwie minuty później samobójcze trafienie mógł zaliczyć świeżo wprowadzony na murawę Stefan Kiessling, jednak i w tej sytuacji Aptekarze mieli sporo szczęścia.Turek miał jeszcze jedną okazję, aby zdobyć bramkę.  W 80 minucie spotkania Turan uderzał  piłkę z okolicy pola karnego, jednak futbolówka trafiła prosto w ręce pewnie interweniującego Bernda Leno.

Przez całą druga połowę podopieczni Rogera Schmidta ani razu nie zagrozili bramce rywala. Skupili się jedynie na doprowadzenie takiego rezultatu do końca regulaminowego czasu gry, co się ostatecznie udało zrobić.

Dogrywka również nie potrafiła przynieść rozstrzygnięcia. Jedyną okazję na zdobycie upragnionego trafienia miał w 107 minucie Raul Garcia, jednak jego strzał wybronił dobrze dysponowany tego wieczoru Bernd Leno.

Po 120 minutach gry nadszedł w końcu decydujący moment, który miał rozstrzygnąć losy tego spotkania. Pierwsza kolejka rzutów karnych nie mogła wypaść gorzej. Zarówno Atletico, jak i Bayer zmarnowali swoje jedenastki. Najpierw wysoko nad bramką piłkę przeniósł Raul Garcia, a potem Oblak obronił fatalny strzał Calhanoglu w środek bramki.

Druga kolejka poszła już lepiej. Zarówno Griezmann, jak i Rolfes bezbłędnie wykorzystali swoje szanse. Trudniejszą sytuację mieli Aptekarze po trzeciej kolejce, gdy najpierw swoją jedenastkę wykorzystał Mario Suarez, a Omer Toprak nie trafił w światło bramki. Gospodarze nie cieszyli się jednak długo z prowadznia, gdyż w następnej kolejce Leno wybronił strzał Koke, a Gonzalo Castro doprowadził do wyrównania.

Wszystko wyjaśniło się w piątej kolejce konkursu rzutów karnych. Najpierw Fernando Torres pewnym strzałem pokonał Leno, a po nim piłkę na wapnie umieścił Stefan Kiessling, jednak Niemiec fatalnie przestrzelił i to Hiszpanie ostatecznie awansowali do kolejnej fazy rozgrywek.