BayArena
fot. www.bayer04.de

Poza wracającym do treningów Simonem Rolfes, Roger Schmidt po przerwie na mecze reprezentacji miał przed dzisiejszym meczem do dyspozycji całą kadrę. W końcu komfort wyboru, zwłaszcza w defensywie. Dlatego w końcu, miejmy nadzieję, Bayer zagra na miarę swoich dużych możliwości. Rywal akurat dla nas idealny – VfB Stuttgart.

Liczymy, że dobrą formę po debiutanckich meczach w reprezentacji Niemiec potwierdzi Karim Bellarabi, który pewnie już znalazł się w notesach wielu scoutów w Europie i będzie dziś obserwowany. Uważać musi za to Tin Jedvaj, który w 7 meczach Bundesligi otrzymał już cztery żółte kartki i kolejna będzie oznaczała jeden mecz przerwy.

W zespole gospodarzy zagrać nie może przede wszystkim Mohammed Abdellaoue, który od początku sezonu leczy kontuzję i Daniel Didavi. Pracujący od początku rozgrywek w Stuttgarcie Armin Veh nie potrafi na razie dotrzeć odpowiednio do zawodników. Jego podopieczni stracili w tym sezonie już 12 goli. Co ciekawe, nie lepiej pod tym względem wygląda Bayer z 11 utraconymi bramkami. Możemy być więc świadkami widowiska z wieloma bramkami.

Oby jednak dały one trzy punkty Aspirynom. Jest to o tyle prawdopodobne, że Bayer to dla Stuttgartu typowy Angstgegner, czyli niewygodny rywal. Aptekarze z ostatnich 10 meczów wygrali aż siedem, dwa zremisowali i doznali ledwo jednej porażki, która przypada na kwiecień 2010 roku.

Zwycięstwa ekipy z BayAreny nie były jednak łatwe, bo tylko dwukrotnie udało im się wygrać różnicą więcej niż jednej bramki. Prawdziwym katem Die Schwaben jest Stefan Kiessling, który przeciwko tej ekipie zdobył już aż 14 goli (raz zaliczył hat-tricka). Kiess ma więc idealną szansę do przełamania, bo w tym sezonie na boiskach Bundesligi zaliczył tylko jedno trafienie i to w pierwszej kolejce.

W ubiegłym sezonie mocno do wygranej Bayeru na Mercedes-Benz Arena przyczynił się były obrońca tej drużyny Daniel Schwaab, którego gol samobójczy był jedynym w tamtym spotkaniu. Tym razem chcielibyśmy by odpowiedzialność za to, by piłka wpadała do siatki rywala, brali nasi piłkarze. Trzy punkty przed trudnym meczem z Zenitem St. Petersburg to ważna sprawa.